Home / Europa / Wojna na Ukrainie, Nowa Era i Kryzys Kapitalizmu
Wojna na Ukrainie, Nowa Era i Kryzys Kapitalizmu

Wojna na Ukrainie, Nowa Era i Kryzys Kapitalizmu

Oświadczenie Międzynarodowego Komitetu ISA

Poniższe oświadczenie w sprawie wojny na Ukrainie i jej implikacji dla różnorodnych kryzysów globalnego kapitalizmu zostało omówione, przedyskutowane, poprawione i jednogłośnie zatwierdzone na spotkaniu Międzynarodowego Komitetu ISA – naszego międzynarodowego kierownictwa wybranego na Kongresie Światowym – które odbyło się między 28 marca a 1 kwietnia w Wiedniu, w Austrii.

Wojna na Ukrainie wyraźnie pokazuje, że wkroczyliśmy w nową erę w stosunkach światowych, zmianę trwającą od lat 2007-2009 i pogłębioną przez pandemię COVID. Jakie są cechy charakterystyczne tej post-neoliberalnej epoki? Kluczową cechą jest wyraźny wzrost imperialistycznego militaryzmu, któremu towarzyszy rozbudzanie nacjonalizmu i szybki podział świata na dwa obozy kierowane przez imperialistów w ramach nowej, nie tak zimnej wojny. Przez ostatnie kilka lat byliśmy świadkami częściowego oddzielenia od siebie gospodarek Stanów Zjednoczonych i Chin, dwóch największych gospodarek świata, które z motorów globalizacji stały się motorami deglobalizacji. Obecnie mamy do czynienia z gwałtownym i radykalnym oddzieleniem się Rosji od gospodarek zachodnich, a także Japonii i Australii.

Jest to era głębokiego upadku kapitalizmu. Wojna i możliwość jej eskalacji do konfliktu na większą skalę jest sama w sobie przyznaniem się do nierozwiązywalnych sprzeczności. Kraje imperialistyczne, od Chin przez Niemcy po USA, dosłownie zwiększają produkcję swoich arsenałów śmierci, podczas gdy ludzkość stoi w obliczu egzystencjalnego kryzysu klimatycznego, który z dnia na dzień się pogłębia. Wojna jest kolejną katastrofą ekologiczną.
Wojna ta toczy się także w czasie niszczycielskiej pandemii, która zabiła ponad 20 milionów ludzi na całym świecie i nadal szaleje. Chińska polityka „zero COVIDu” załamuje się w obliczu wariantu omikron. Na Zachodzie klasa rządząca w zasadzie poddała się po tym, jak nie udało jej się powstrzymać epidemii ani opracować poważnej strategii szczepień na skalę światową.

Co więcej, kryzys gospodarki kapitalistycznej, który poprzedził pandemię, ale został przez nią zaostrzony, wejdzie w nową fazę, wywołaną szokiem energetycznym i szybko rosnącą inflacją. Oprócz załamania gospodarki rosyjskiej, wywołanego przez bezwzględne sankcje Zachodu, wojna może doprowadzić Europę i Stany Zjednoczone do recesji. Jednak w miarę wzrostu cen żywności i pogłębiania się kryzysu zadłużenia skutki dla neokolonialnego świata będą o wiele bardziej niszczycielskie. Ogólnie rzecz biorąc, ostatnie dwa lata pandemii i kryzysu gospodarczego znacznie zwiększyły nierówności w skali globalnej, a także poziom absolutnego ubóstwa.

Marksiści i imperializm

Dla dzisiejszych marksistów, podobnie jak dla Lenina, Trockiego i innych internacjonalistów sto lat temu, naszym punktem wyjścia jest sprzeciw wobec wszelkiego imperializmu. Wyjaśniali oni, że pojawienie się imperializmu i dominacja kapitału finansowego to faza rozwoju kapitalistycznego, w rzeczywistości wskazująca na to, jak siły produkcji rozwinęły się poza kapitalistyczny sposób produkcji. Dziś nie może być jaśniejsze, że kapitalistyczne państwo narodowe jest absolutną barierą dla dalszego rozwoju ludzkiej gospodarki.

Całkowicie sprzeciwiamy się inwazji imperializmu rosyjskiego na Ukrainę, którą poprzedziło przemówienie Putina, w którym obwinił on bolszewików za istnienie Ukrainy i zasadniczo zaprzeczył historycznej realności narodu ukraińskiego. Całkowicie reakcyjna inwazja Putina już doprowadziła do katastrofy humanitarnej – ponad trzy miliony uchodźców uciekło z kraju, a ponad sześć milionów zostało wewnętrznie przesiedlonych.

Putin twierdzi, że jego celem jest „demilitaryzacja” i „denazyfikacja” Ukrainy. Popieramy walkę narodu ukraińskiego z okupacją wojskową, ale całkowicie sprzeciwiamy się reżimowi Zełeńskiego, który – choć oczywiście nie jest faszystowski – jest również do głębi reakcyjny. Zarówno Putin, jak i Zełeński współpracują ze skrajną prawicą w swoich krajach i na arenie międzynarodowej. Putin wspierał, a nawet finansował skrajnie prawicowe i faszystowskie partie w Europie, w tym Złoty Świt w Grecji i Front Narodowy we Francji, obecnie przemianowany na Rassemblement National (Wiec Narodowy), podczas gdy Zieleński opiera się na neonazistowskim batalionie Azow, a jego reżim zrehabilitował nazistowskich kolaborantów z czasów II wojny światowej.

Wiodąca rola, jaką Zełenski odegrał w oporze przeciwko inwazji Rosji, uczyniła z niego bohatera w oczach milionów Ukraińców, a także na arenie międzynarodowej, w czym w niemałym stopniu pomogła mu propaganda zachodnich mediów. Jednak Zełenski jest po uszy związany z najpotężniejszymi oligarchami w kraju i zainicjował działania, które jeszcze bardziej zubożają większość Ukraińców. On sam jest właścicielem spółek offshore. Już w okresie przedwojennym ograniczył prawa pracowników do organizowania się, a po rozpoczęciu wojny jednym z pierwszych działań było wprowadzenie stanu wojennego, który obejmuje zakaz strajku. Nie lekceważąc istniejących złudzeń, musimy cierpliwie tłumaczyć, że Zełenski i jego reżim nie są przyjaciółmi zwykłych Ukraińców z klasy robotniczej.

Wyraźnie sprzeciwiamy się również programowi imperializmu Stanów Zjednoczonych i Zachodu, który poprzez NATO dążył do okrążenia Rosji i pomógł stworzyć warunki do tej wojny. Obecnie wysyłają oni do kraju sprzęt wojskowy i nakładają na Rosję bezprecedensowe sankcje, które są formą zbiorowej kary na naród rosyjski i aktem wojny, a także ostrzeżeniem dla Chin.

Wskazujemy na solidarność klasy robotniczej jako jedyną siłę, która może zapobiec osunięciu się w kierunku znacznie szerszego konfliktu, zagrażającego ludzkiej cywilizacji. Chociaż propaganda wojenna wywiera znaczący wpływ na Zachodzie i w samej Rosji, to jej oddziaływanie będzie słabnąć. Masa klasy robotniczej nie jest jeszcze gotowa, by rzucić wyzwanie wojnie, ale młodzież zacznie walczyć, gdy „demokratyczne” pozory Zachodu zaczną się naprawdę ujawniać, a zwłaszcza gdy ujawnione zostaną tragiczne konsekwencje gospodarcze wojny. W Rosji już widzimy przebłyski heroicznego oporu. Kapitalizm rodzi wojnę, ale historycznie rzecz biorąc, wojna jest także akuszerką rewolucji.

Perspektywy wojny

Ze względu na dużą liczbę zmiennych musimy być bardzo ostrożni w wyrokowaniu co do tego, jak będzie przebiegać wojna. Na przykład uzyskanie jasnego obrazu sytuacji na miejscu jest trudne w obliczu nieustannej propagandy wojennej ze wszystkich stron. Jest jednak jasne, że Putin i jego generałowie drastycznie pomylili się w swoich planach inwazji. Spodziewali się, że zostaną powitani jako wyzwoliciele przez rosyjskojęzyczną ludność wschodniej Ukrainy, ale spotkali się z zaciekłym oporem zarówno w rosyjskojęzycznych miastach, takich jak Charków, jak i podczas prób okrążenia Kijowa.

Możliwość wybuchu wojny między NATO a Rosją jest obecnie większa niż kiedykolwiek w okresie zimnej wojny między USA a Związkiem Radzieckim. Już teraz istnieje częściowy stan wojny między NATO a Rosją, gdyż z krajów NATO napływa oszałamiająca ilość uzbrojenia. Z powodu błędnych obliczeń może dojść do eskalacji w wojnę na pełną skalę, jeśli Rosja zaatakuje linie zaopatrzenia NATO, w tym w Polsce, lub jeśli NATO będzie na tyle pochopne, by spróbować wprowadzić „strefę zakazu lotów” nad częścią lub całością Ukrainy. Już teraz siły rosyjskie zaatakowały bazę w zachodniej Ukrainie, która była wyraźnie punktem etapowym NATO, oraz zaatakowały inny cel w zachodniej Ukrainie za pomocą pocisku hipersonicznego.

Szersza wojna między USA/NATO a Rosją mogłaby pozostać „konwencjonalna”, ale niebezpieczeństwo wymiany jądrowej znacznie by wzrosło, choć nadal pozostałoby mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę potencjalnie niszczycielskie konsekwencje dla wszystkich stron. W okresie istnienia Związku Radzieckiego zdarzały się bardzo niebezpieczne momenty, takie jak kubański kryzys rakietowy, ale ogromnym czynnikiem ograniczającym był fakt, że pomimo straszliwego stalinowskiego reżimu Związek Radziecki nie był krajem imperialistycznym. Jego przywódcy stawiali na pierwszym miejscu własną władzę i obawiali się rewolucji, dlatego też dążyli do porozumienia i „pokojowej koegzystencji” z zachodnim imperializmem. W rzeczywistości sytuacja, w której się obecnie znajdujemy, jest już bardziej niebezpieczna niż jakakolwiek inna w czasie pierwszej zimnej wojny. Posiadanie ogromnych arsenałów jądrowych w rękach pazernych reakcyjnych reżimów, takich jak reżimy Putina i Xi Jinpinga, oraz zniedołężniałego imperializmu amerykańskiego jest skoncentrowanym wyrazem zagrożenia, jakie kapitalizm stanowi dla naszego istnienia.

Plany wojenne Putina opierały się na doświadczeniach związanych z zajęciem Krymu i Doniecka/Ługańska w 2014 roku, sukcesach militarnych Rosji w Syrii oraz kalkulacji, że zachodni imperializm nie będzie interweniował bezpośrednio na Ukrainie. Trzy i pół tygodnia po rozpoczęciu wojny stanowisko NATO i amerykańskiego imperializmu nie uległo zasadniczej zmianie. Joe Biden do tej pory stanowczo sprzeciwiał się takim środkom, jak strefa zakazu lotów. Należy jednak zauważyć, że parlamenty krajów członkowskich NATO – Estonii, Litwy i Słowenii – przyjęły niedawno rezolucje, w których publicznie wzywały do ustanowienia strefy zakazu lotów. Choć znaczenie tych państw w NATO pozostaje marginalne, pokazuje to, że istnieje głośna mniejszość i że „jedność” NATO może być poddawana kolejnym próbom w miarę trwania wojny. Jest też tak, że choć większość NATO stara się powstrzymać bezpośrednią interwencję wojskową, to militarnie robi wszystko, by do niej nie doszło, co sprawia, że ten most jest coraz łatwiejszy do przekroczenia.

Czy Rosja mogłaby przegrać militarnie i jakie byłyby tego konsekwencje? Poważne błędy w obliczeniach popełnione podczas inwazji Putina zostały spotęgowane przez zaciekły opór ukraiński, który doprowadził do tysięcy rosyjskich ofiar i problemów z morale w rosyjskiej armii. Na dzień dzisiejszy wojsko rosyjskie zdołało przejąć kontrolę tylko nad jednym z dwudziestu największych miast Ukrainy. Mimo to Rosja zachowała przytłaczającą przewagę w sile ognia. Wojna weszła w znacznie bardziej brutalną fazę, wzorując się na rosyjskim podręczniku nowoczesnej wojny oblężniczej z Syrii i Czeczenii. Rosjanie przygotowują się także do wykorzystania w większym stopniu najemników – jak dotąd 16 000 z Syrii – brutalnych bandytów, takich jak czeczeński watażka Ramzan Kadyrow, oraz innych sił „nieregularnych”.

Ale nawet jeśli rosyjskiemu wojsku uda się zająć kluczowe miasta i zrównać je z ziemią, stanie ono przed wyzwaniem okupacji kraju. Z dotychczasowych wydarzeń wynika, że ukraińskie powstanie może spowodować bardzo duże straty w ludziach i ostatecznie doprowadzić do rozbicia rosyjskiej armii jako siły militarnej, nawet jeśli Ukraińcy nie zdołają jej pokonać, tak jak to miało miejsce w przypadku USA w Wietnamie. W połączeniu z załamaniem gospodarczym mogłoby to wywołać masowe przewroty w Rosji. Ten „wietnamski scenariusz” ma tę zasadniczą różnicę, że reakcyjny reżim ukraiński jest narzędziem zachodniego imperializmu, podczas gdy FNL/NLF w Wietnamie opierał się na rewolucji społecznej.

Jednak wpływ sankcji – w tym odcięcie Rosji od zachodniego systemu finansowego, odebranie przywilejów handlowych i wycofanie się zachodnich korporacji – może mieć sprzeczny charakter. Wyraźnie uderzają one w część miejskiej klasy średniej, która jest powiązana z gospodarką światową i bardziej prozachodnia, ale dewaluacja waluty, inflacja i groźba masowego bezrobocia dotkną przede wszystkim szeroką klasę robotniczą. Jednak w krótkiej perspektywie sankcje mogą również wzmocnić poparcie części społeczeństwa dla reżimu, ponieważ potwierdzają tezę, że Zachód chce zniszczyć Rosję.

Wydaje się, że Putin obecnie bardziej się obawia się pozycji oligarchów i niebezpieczeństwa przewrotu pałacowego niż o powszechnej rewolty. Stany Zjednoczone wyraźnie dążą do tego, aby przynajmniej zagrozić Putinowi „zmianą reżimu” w ramach ograniczania rosyjskiego imperializmu. Jest to niebezpieczna gra, ponieważ kolejne niepowodzenia mogą sprawić, że Putin stanie się bardziej zdesperowany i będzie skłonny uciec się do dalszej eskalacji militarnej.

Ze względu na ogromne niebezpieczeństwo, jakie stwarza ewentualne rozszerzenie wojny, będzie rosła presja na znalezienie rozwiązania dyplomatycznego. Reżim chiński, główny sojusznik Putina, nie jest na przykład zainteresowany wojną na całego. Jest jednak bardzo mało prawdopodobne, aby Putin zgodził się teraz na porozumienie ze względu na słabą pozycję militarną Rosji w terenie. Możliwe, że negocjacje zostaną wykorzystane przez Putina w celu kontynuowania bombardowań w oczekiwaniu na posiłki. Ostateczne porozumienie mogłoby się opierać na zaakceptowaniu przez Ukrainę statusu „neutralnego” i faktycznym podziale kraju, w wyniku którego duża część wschodniej Ukrainy zostałaby faktycznie przyłączona do Rosji. Putin musiałby zaakceptować, że reżim Zełeńskiego będzie kierował państwem przyczółkowym. W zamian za to zachodnie sankcje zostałyby przynajmniej częściowo zniesione.

Szerszy wpływ

Wojny na Ukrainie nie da się oddzielić ani właściwie zrozumieć bez umieszczenia jej w szerszym kontekście globalnego konfliktu między imperializmem amerykańskim i chińskim. Nie ulega wątpliwości, że częścią przesłania, jakie Biden stara się przekazać reżimowi KPCh poprzez „jedność” mocarstw zachodnich, niszczące sankcje wobec Rosji i rzekę uzbrojenia płynącą na Ukrainę, jest ogólne i szczególne ostrzeżenie przed tym, co go czeka, jeśli dokona inwazji na Tajwan. Kluczowa różnica polega na tym, że Tajwan ma o wiele większe znaczenie strategiczne dla imperializmu USA niż Ukraina. Gdyby chińska próba inwazji na Tajwan powiodła się lub gdyby doszło do mało prawdopodobnego przesunięcia procesów na Tajwanie w kierunku zdecydowanie prochińskim, stanowiłoby to decydujące wyzwanie dla strategicznej dominacji imperializmu USA na Indo-Pacyfiku, z ogromnymi reperkusjami również dla imperializmu japońskiego, Indii i innych kluczowych potęg regionalnych. Taka porażka USA oznaczałaby koniec ery amerykańskiej i zwycięstwo chińskiego imperializmu w tej decydującej sferze geopolitycznej. Wojna na Ukrainie znacznie wzmocniła proamerykańskie iluzje wśród mas na Tajwanie, co spowodowało wzrost poparcia dla proamerykańskiego rządu DPP.

Oczywiście, próba nałożenia podobnych sankcji na gospodarkę chińską byłaby zupełnie inną propozycją, biorąc pod uwagę rolę Chin w gospodarce światowej, która jest o rząd wielkości większa od rosyjskiej. W rzeczywistości oznaczałoby to całkowite załamanie się gospodarki światowej.

Imperializm Stanów Zjednoczonych i Zachodu został tymczasowo wzmocniony na początku tej wojny. Zachodnia „demokratyczna” propaganda jest na razie powszechnie akceptowana przez ludność Europy i Stanów Zjednoczonych. Takie osobistości jak Macron, Boris Johnson i Joe Biden zostały wzmocnione.

Ta sytuacja nie będzie trwała długo. Zjednoczony front na Zachodzie zacznie pękać z powodu rozbieżnych interesów imperialistycznych. W przypadku Chin jest to tym bardziej prawdziwe niż w przypadku Rosji, że na przykład gospodarka niemiecka w znacznym stopniu zależy od eksportu przemysłu do Chin. Stany Zjednoczone już wcześniej miały trudności z pozyskaniem ważnych „sojuszników” na Bliskim Wschodzie, a także w Indiach, które łączą z obiema stronami silne więzi wojskowe i handlowe. Mimo to wojna w ogromnym stopniu wzmocniła proces umacniania się zachodniego frontu imperialistycznego przeciwko Chinom i szybszego uniezależniania się od chińskiej gospodarki. To właśnie ten trend, a nie wewnętrzne podziały, jest dominujący. Faza „jedności narodowej” będzie się rozpadać, w miarę jak zwykli ludzie będą coraz wyraźniej dostrzegać prawdziwe koszty ekonomiczne wojny oraz to, która klasa ma zapłacić rachunek.

Wielokrotnie powtarzaliśmy, że konflikt między imperializmem amerykańskim i chińskim będzie osłabiał oba te kraje, ale oczywiście w każdej chwili jeden lub drugi może zyskać tymczasową przewagę. Obecnie imperializm amerykański ma pewną przewagę, ale reżim chiński również dostrzega, że Stany Zjednoczone są nadmiernie obciążone i nie są w stanie poradzić sobie z wyzwaniami w innych częściach świata po porzuceniu Afganistanu, aby w pełni skoncentrować się na wyzwaniu, jakie stanowią Chiny. Nie zapominajmy też, że w 2020 roku Chiny wyglądały, jakby miały znaczną przewagę, ponieważ ich gospodarka wciąż rosła, podczas gdy amerykańskiej klasie rządzącej nie udało się powstrzymać COVID, a następnie stanęła w obliczu ogromnych wstrząsów społecznych.

Jednocześnie nie należy bagatelizować bardzo poważnych wyzwań stojących przed reżimem Xi Jinpinga w najbliższym czasie. Już teraz sojusz Chin z Rosją powoduje poważne problemy dla reżimu Xi Jinpinga z powodu wojny. Reżimem wstrząsa także spowolnienie gospodarcze, które może się znacznie pogłębić z powodu kryzysu w sektorze o kluczowym znaczeniu jakim jest sektor nieruchomości, ale także katastrofa, która czeka go, jeśli będzie zmuszony do porzucenia polityki „zero COVIDu” z powodu wysoce zakaźnego wariantu Omikronu. Biorąc pod uwagę, że COVID od dwóch lat w zasadzie nie występuje w Chinach kontynentalnych, a chińskie szczepionki nie są tak skuteczne przeciwko Omikronowi, oznacza to, że 1,4 miliarda ludzi stoi w obliczu tego zagrożenia bez znaczącej odporności.

Nawet gdyby wojna na Ukrainie zakończyła się wynegocjowaniem porozumienia w ramach szerszego „resetu” w stosunkach USA-Chiny, czego nie można wykluczyć, byłoby to tylko chwilowe wytchnienie. Nie ma drogi powrotnej do hiperglobalizowanego porządku neoliberalnego.

Wpływ na gospodarkę światową

W 2020 roku gospodarka światowa odnotowała najostrzejszy spadek od lat 30 ubiegłego wieku, a następnie gwałtowne odbicie, częściowo dzięki neokeynesowskim środkom stymulacyjnym, w tym bilionom wpompowanym w rynki finansowe i mniejszym kwotom w kieszenie zwykłych ludzi, zwłaszcza w rozwiniętych krajach kapitalistycznych. Bankierzy centralni i wielu burżuazyjnych ekonomistów wmawiało nam, że wszystko to jest możliwe do utrzymania ze względu na niemal zerowe inflacje i stopy procentowe, ale ISA zwróciła uwagę, że takich warunków nie da się utrzymać. Na początku tego roku ten różowy obraz zastąpiła najwyższa od 40 lat inflacja w USA i najwyższa od 30 lat w Europie, a także gwałtowny wzrost cen energii i żywności na świecie, napędzany w znacznym stopniu przez problemy z globalnym łańcuchem dostaw, ale coraz bardziej zakorzeniony w gospodarce. Pomysł, że inflacja jest zjawiskiem „przejściowym”, został zdyskredytowany.

Jeszcze przed wybuchem wojny wskazywaliśmy na kruchość światowej gospodarki i prawdopodobieństwo poważnego kryzysu finansowego, wywołanego przez kilka możliwych scenariuszy, w tym pęknięcie baniek na rynku aktywów, zwłaszcza tej ogromnej w chińskim sektorze nieruchomości. Zwróciliśmy również uwagę na niebezpieczeństwo recesji wywołanej koniecznością szybkiego podniesienia stóp procentowych przez banki centralne.

Jedynym promykiem nadziei było to, że presja na łańcuchy dostaw zaczyna się zmniejszać. Wraz z wybuchem wojny ten promyk nadziei zniknął. Linie dostaw z Rosji i Ukrainy do większości krajów świata zostały oczywiście odcięte. Istnieje możliwość podwojenia lub potrojenia kosztów transportu kontenerowego. Problemy z łańcuchem dostaw spotęgują nowe blokady w kluczowych ośrodkach produkcyjnych Chin, takich jak Shenzhen i Dongguan, spowodowane epidemią COVID.

Jednak największym skutkiem wojny dla gospodarki światowej będzie prawdopodobnie jej wpływ na ceny energii i żywności. W sytuacji, gdy wiele krajów zachodnich postanowiło odciąć się od zakupów rosyjskiej ropy naftowej i gazu ziemnego, a zastąpienie rosyjskiej produkcji jest trudne, ceny energii gwałtownie rosną. Jest to potencjalnie największy szok cenowy od połowy lat 70-tych, który przyczynił się do gwałtownego spowolnienia gospodarczego na świecie i zapoczątkował okres „stagflacji” w gospodarkach zachodnich, gdzie gospodarka rozwijała się powoli, a inflacja była wysoka. Stagflacja jest problemem bardzo trudnym do rozwiązania za pomocą standardowych burżuazyjnych środków polityki pieniężnej i fiskalnej.

Mimo że OECD nadal przewiduje wzrost gospodarki światowej w 2022 roku, obniżyła swoje prognozy z 4,5% do 3,5%, a dla strefy euro obniżyła je do nieco poniżej 3%. Największa gospodarka UE, Niemcy, najprawdopodobniej już teraz znajduje się w recesji. Wielu burżuazyjnych ekonomistów wskazuje obecnie na bardzo realną możliwość recesji w wielu kluczowych gospodarkach, wywołanej wydarzeniami geopolitycznymi i koniecznością szybkiego podniesienia stóp procentowych w celu ograniczenia inflacji, co zaczął robić Fed.

Rosnąca inflacja na świecie przyczyni się również bezpośrednio do kryzysu zadłużenia publicznego, z którym boryka się wiele ubogich krajów, a który opisaliśmy w głównym projekcie perspektyw światowych. Jednak to właśnie gwałtowny wzrost cen żywności może mieć najbardziej niszczycielski wpływ na masy ludności w dużej części neokolonialnego świata. Około 12% wszystkich kalorii spożywanych na świecie pochodzi z Rosji i Ukrainy; możemy spodziewać się „spirali inflacji” cen pszenicy, kukurydzy i innych towarów rolnych. Ceny rosły już przed wybuchem wojny z powodu suszy i dużego popytu w miarę wychodzenia gospodarek z pandemii. Może to wywołać największy kryzys żywnościowy od co najmniej 2008 r., który z kolei był kluczowym czynnikiem w powstaniach w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie w 2011 r., a także w wywołaniu protestów i zamieszek w innych regionach.

Ukraina jest głównym dostawcą pszenicy na Bliski Wschód i do Afryki Północnej. W chwili obecnej Libanowi pozostały zapasy pszenicy na co najwyżej jeden miesiąc. Rząd syryjski rozpoczął racjonowanie pszenicy, w Egipcie ceny chleba wzrosły dwukrotnie, rząd tunezyjski zabronił urzędnikom państwowym wypowiadania się na temat importu pszenicy, a Światowy Program Żywnościowy nazwał wojnę na Ukrainie „odliczaniem do katastrofy” dla Jemenu, który w dużej mierze polega na imporcie zboża. W Sudanie i Iraku doszło już do poważnych demonstracji z powodu gwałtownie rosnących cen chleba i mąki. To tylko pierwsze oznaki poważnego kryzysu społecznego i wstrząsów, które narastają w tym regionie, a które będą się powtarzać w innych miejscach.

Kolejnym wstrząsem dla gospodarki światowej może być niewywiązanie się Rosji ze spłaty długu państwowego, choć w rzeczywistości rosyjskie zadłużenie korporacyjne jest znacznie większe. Chociaż reżim Putina próbował złagodzić skutki odcięcia od światowego systemu finansowego i innych sankcji, narzucając ścisłą kontrolę banków krajowych i zasobów walutowych rosyjskich przedsiębiorstw, a także przygotowując się do nacjonalizacji aktywów zagranicznych korporacji, które zamknęły działalność, przewiduje się, że PKB spadnie w tym roku o 6 lub nawet 20%. Oczywiście drugim czynnikiem jest gotowość Chin do działania jako częściowe wsparcie gospodarcze dla Rosji. Wskazuje to na pojawienie się dwóch systemów finansowych na arenie międzynarodowej, a także na rozpad globalnych łańcuchów dostaw oraz „reshoring” i „near-shoring” produkcji, o których już mówiliśmy – tendencje, które nabiorą tempa w wyniku wojny. Cechy te bardzo przypominają lata 30. ubiegłego wieku, które charakteryzowały się ultranacjonalizmem, embargami handlowymi i rozwojem gospodarek zamkniętych (autarkii).

Zmiany w świadomości

Wybuch tej wojny i nowa era, jaką zapowiada ona dla światowego kapitalizmu, nie mogą nie wywołać głębokich i dramatycznych zmian w świadomości klasy robotniczej i młodzieży na całym świecie. Wszystkie warstwy społeczne, łącznie z burżuazją, starają się obecnie zrozumieć znaczenie tego, co się wydarzyło, i przeformułować perspektywy na przyszłość.

Nie możemy zastosować żadnego sztywnego schematu, jak będzie się kształtować świadomość robotnicza. Podobnie jak w przypadku naszych perspektyw dotyczących wojny czy gospodarki, nie formułujemy żadnych absolutnych przewidywań. Na początku tego stulecia nasza organizacja interweniowała i w różnych miejscach odegrała ważną rolę w masowych ruchach, które ogarnęły cały świat, sprzeciwiając się wojnie w Iraku i, w mniejszym stopniu, w Afganistanie. Były to wojny z innej epoki. Nie były starciem dwóch stosunkowo wyrównanych bloków imperialistycznych. Zamiast tego reprezentowały one (ostatecznie błędne) przekonanie imperializmu amerykańskiego, że jest on niekwestionowanym władcą świata – że może dowolnie wprowadzać nowe, uległe reżimy w kluczowych krajach, w razie potrzeby za pomocą broni palnej. W oczach mas zarówno na Zachodzie, jak i w świecie neokolonialnym istniała dość duża jasność co do agresywnej roli, jaką odgrywał imperializm zachodni. Sprzeciw wobec wojny i sprzeciw wobec Busha, Blaira i innych był bardzo wyraźnie powiązany.

Obecna wojna toczy się w zupełnie innym kontekście – w kontekście coraz szybszego podziału świata na dwie sfery. Jest więc pod pewnymi względami bardziej zbliżona do wojen z początku XX wieku – konflikt międzyimperialistyczny rozgrywający się między dwoma konkurującymi blokami kapitalistycznymi. Rosja jest ostatecznie, choć początkowo nieśmiało, wspierana przez Chiny. Z kolei rząd Zełenskiego jest wspierany przez imperializm zachodni.

Szczególnie w pierwszej fazie wojny jej międzyimperialistyczny charakter powoduje większe zamieszanie i złożoność świadomości niż w przypadku wielu niedawnych konfliktów. Dzieje się tak również dlatego, że konfrontacja między dwoma blokami imperialistycznymi na ziemi ukraińskiej jest uwikłana w uzasadnione uczucia współczucia dla mas ukraińskich, które stoją w obliczu brutalnej imperialistycznej inwazji i okupacji ze strony Rosji, i jest przez nie nieco zamazana. Na całym świecie panuje strach przed konsekwencjami wojny i groźbą jej eskalacji. Panuje powszechne poczucie solidarności z ludnością ukraińską, a zwłaszcza z milionami uchodźców, których inwazja ta jak dotąd przyniosła. Mimo że w różnych krajach odbyło się wiele protestów o różnej skali, nie można jednoznacznie stwierdzić, że istnieje już międzynarodowy ruch antywojenny.

Protesty, które prawdopodobnie miały najbardziej wyrazisty charakter antywojenny, miały miejsce w samej Rosji. Były one znaczące, choć nie masowe, i jak dotąd osiągnęły szczyt w pierwszych dniach po inwazji. Reżim Putina zareagował na nie z pełną brutalnością. Liczbę osób aresztowanych za publiczne sprzeciwianie się wojnie szacuje się w chwili pisania tego tekstu na ponad 15 000 – liczba ta sama w sobie świadczy o nastroju gniewu, który wyraźnie panuje wśród warstwy rosyjskich robotników i młodzieży.

Wojna propagandowa prowadzona przez Kreml ma oczywiście wpływ na poglądy mas ludności. Podobnie, zaostrzenie represji przez reżim, z 15-letnimi wyrokami więzienia dla osób uznanych za winnych rozpowszechniania „fałszywe wiadomości”, sprawiło, że dostęp do alternatywnych poglądów jest obecnie poważnie ograniczony. Niezależne ośrodki informacyjne działające w Rosji zostały zmuszone do zamknięcia się, a zagraniczne media opuściły kraj. Jednocześnie represje Putina i zachodnie sankcje sprawiły, że dostęp do portali społecznościowych, takich jak Twitter czy TikTok, jest bardzo utrudniony. W międzyczasie Putin stara się przyjąć schemat działania reżimu irańskiego – wykorzystując miażdżący wpływ zachodnich sankcji na gospodarkę, za który cenę zawsze płaci klasa robotnicza, w celu wzmocnienia nacjonalizmu i poparcia dla swojego reżimu.

Wszystko to wskazuje na to, że jest to, przynajmniej w krótkiej perspektywie, niezwykle trudny okres dla wszystkich sił opozycyjnych, które starają się budować w Rosji – zwłaszcza tych, których celem jest oparcie się na walce robotniczej i ideach socjalistycznych. Nie umniejsza to jednak faktu, że wojna, zwłaszcza jeśli będzie się przedłużać i będzie trudna dla rosyjskiego reżimu, wywoła masowy gniew i opozycję, która może eksplodować od dołu. Szacunki dotyczące dokładnych liczb są oczywiście bardzo sporne, ale w tej wojnie zginęły już tysiące rosyjskich żołnierzy.

Na Zachodzie wojna jest wykorzystywana jako doktryna szokowa w celu wprowadzenia drastycznego wzrostu wydatków na wojsko oraz zwiększenia autorytetu państwa i rządów. Podobnie jak na początku wielu wojen, państwo i media wywierają silny nacisk na „jedność narodową” – podczas gdy elementy „rusofobii” zostały rozbudzone przez zachodnie instytucje, przyczyniając się do relatywnego nasilenia antyrosyjskich ataków i nastrojów skierowanych przeciwko zwykłym Rosjanom mieszkającym za granicą, zwłaszcza w Europie Wschodniej i Środkowej. Partie lewicy i Zielonych, które wcześniej sprzeciwiały się eksportowi broni i działaniom militarnym NATO – takie jak większość tzw. „squad” w USA, partie lewicowe w krajach nordyckich, część brytyjskiej lewicy laburzystowskiej, Podemos w Hiszpanii – skapitulowały teraz w takich kwestiach, jak poparcie dla sankcji i pomocy wojskowej NATO dla Ukrainy. Jest to miara ich politycznej słabości i braku zaufania do klasy robotniczej.

Straszliwe cierpienie, jakie niosą ze sobą rosyjskie bomby i pociski, przyczynia się do tego, że klasa robotnicza ma silne poczucie grozy tym, co się dzieje, a także wysoki poziom solidarności z ofiarami wojny. Szczególnie w Europie Wschodniej to poczucie solidarności łączy się z bardzo realną obawą, że jeśli Putin nie zostanie powstrzymany, takie sceny mogą ogarnąć ich własne kraje. Zrozumiałe jest, że w tym kontekście NATO, a w mniejszym stopniu także UE, są postrzegane jako ważna ochrona przed takim atakiem.

Jak to często bywa na wojnie, wczesne etapy tego konfliktu przyniosły ze sobą pewien nastrój „jedności narodowej” i tymczasowe wzmocnienie obecnych rządów i polityków – w tym także tych, którzy jeszcze niedawno byli na straconej pozycji. Dotyczy to między innymi Bidena, którego czekają trudne wybory w połowie kadencji, a zwłaszcza Borisa Johnsona, który – jak się wydaje – odetchnął z ulgą po tym, jak jego własna partia zaczęła snuć plany obalenia go ze stanowiska. Na tym etapie badania opinii publicznej wskazują na wysokie poparcie dla sankcji. Nawet po zwróceniu uwagi na to, że mogą one doprowadzić do wzrostu cen energii, w niedawnym sondażu 79% Amerykanów opowiedziało się za zakazem importu rosyjskiej ropy. W międzyczasie próbuje się wykorzystać wojnę do przedstawienia inflacji i kryzysu kosztów utrzymania jako spowodowane „podwyżkami cen Putina”, jak to ostatnio ujął Biden.

Co więcej, w wielu krajach zachodnich istnieje stosunkowo wysokie poparcie dla bardziej rozwiniętego wsparcia wojskowego dla reżimu ukraińskiego, aż do „strefy zakazu lotów” włącznie. W Niemczech dramatyczny przewrót w powojennej polityce obronnej kraju – Olaf Schulz zapowiedział wydatki, które w ciągu pięciu lat mogą uczynić ten kraj trzecim co do wielkości budżetem wojskowym na świecie – uzyskał w sondażach poparcie nawet 75% społeczeństwa. Nastroje te znalazły również odzwierciedlenie w niektórych z bardzo dużych protestów, które miały miejsce w kraju przeciwko wybuchowi wojny. Gdzie indziej, w stosunkowo niewielkich protestach, które miały miejsce w Stanach Zjednoczonych, często pojawiało się hasło „zamknąć niebo” – nawiązanie do żądania coraz bardziej bojowej frakcji „pro-world-war three” w Partii Republikańskiej (obecnej także w wielu partiach prawicowych w Europie), aby ustanowić strefę zakazu lotów.

Nastrój ten odzwierciedla poczucie, że „trzeba coś zrobić”, aby powstrzymać bombardowanie Ukrainy, ale łączy się z brakiem zrozumienia prawdziwych konsekwencji takiej interwencji. Jego konsekwencje obejmowałyby przekształcenie tej wojny w bezpośrednią konfrontację między NATO a Rosją, ze wszystkimi związanymi z tym niebezpieczeństwami dalszej eskalacji (w tym zagrożeniem nuklearnym).

W istocie, po raz pierwszy narracja kapitalistów o Nowej Zimnej Wojnie przeniknęła do świadomości znaczącej warstwy ludzi pracy i klasy średniej. (Rażąco obłudna) idea globalnego podziału na „wolność i rządy prawa” z jednej strony oraz „autorytaryzm i tyranię” z drugiej, wywiera siłę przyciągania. Będzie to broń, którą klasa rządząca będzie starała się wykorzystać, próbując wymusić pokój społeczny w kraju. Jednak od wybuchu tej wojny nadal toczą się znaczące walki robotnicze. Nawet na tak wczesnym etapie istnieją poważne ograniczenia nastrojów „jedności narodowej”, które stara się stworzyć klasa rządząca.

Wśród młodzieży utrzymuje się powszechny sprzeciw wobec militaryzmu. Ogromny gniew budzi nieudolność zachodnich rządów w kwestii przyjęcia i zapewnienia pomocy ukraińskim uchodźcom. Wiele osób świadomie odrzuca rasistowskie podwójne standardy w traktowaniu osób uciekających przed wojną i prześladowaniami. Istnieje strach i sprzeciw wobec eskalacji tej wojny, zwłaszcza w kontekście zbliżającego się zagrożenia nuklearnego. Nastroje te mogą stać się o wiele ważniejsze, a nawet dominujące, w zależności od rozwoju wydarzeń.

Tymczasem nastroje w dużej części neokolonialnego świata są równie zdezorientowane, choć w inny sposób. Mordercze dziedzictwo imperializmu Stanów Zjednoczonych (a także Wielkiej Brytanii i innych mocarstw kolonialnych), które mocarstwa te starają się wybielić poprzez potępienie roli Rosji na Ukrainie, nadal odciska się szerokim echem w świadomości robotników w wielu krajach, skutkując znacznie głębszą nieufnością wobec NATO, niekiedy połączoną z pewnymi sympatiami prorosyjskimi. Dziedzictwo poprzedniej zimnej wojny i elementy nostalgiczne w stosunku do byłego ZSRR również mają na to wpływ – na przykład antyapartheidowe stanowisko ZSRR w Afryce Południowej w przeszłości i bardziej ogólnie, jego cyniczne wsparcie dla antykolonialnych ruchów narodowowyzwoleńczych w niektórych częściach kontynentu. Rasistowskie traktowanie czarnych i azjatyckich uchodźców przez Ukrainę i państwa zachodnie oraz rażąco odmienne traktowanie ofiar wojen przez media zachodnie w porównaniu z ofiarami w świecie neokolonialnym jeszcze bardziej potęgują takie nastroje.

Siły lewicowo-populistyczne, takie jak EFF (Economic Freedom Fighters – Ruch Bojowników o Wolność Gospodarczą) w RPA, przyjęły w dużej mierze linię Kremla w sprawie konfliktu. Z drugiej strony, w dużej części Ameryki Łacińskiej istnieje znacząca i wpływowa część kierownictwa ruchu robotniczego, która sympatyzuje z chińskim reżimem. Wszystkie te czynniki odegrały rolę w utrudnieniu rozwoju znaczącego ruchu protestu przeciwko wojnie na „globalnym południu”. Tam, gdzie tak się dzieje, musimy wyjaśnić rolę reżimu Putina, w tym jego prokapitalistyczny charakter, oraz podkreślić niezależną rolę, jaką mogą odegrać ludzie pracy na arenie międzynarodowej.

Afryka jest kluczowym polem bitwy w zimnej wojnie i konflikcie imperialistycznym. Robotnicy i ludzie ubodzy nie powinni mieć złudzeń, że reżim Putina jest realną alternatywą dla zachodniego imperializmu w Afryce. Rosja i Chiny to także wrogie klasie robotniczej imperialistyczne państwa odpowiedzialne za podsycanie niestabilności i wojen w krajach neokolonialnych. Skutki wojny mogą teraz nasilić istniejące zagrożenia, w tym ekstremalne zjawiska pogodowe, zdziesiątkowane gospodarki i konflikty zbrojne podtrzymujące ubóstwo, polaryzację i masowe migracje.

Co ważne, wojna jeszcze bardziej zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu w Afryce, ponieważ zakłócony został znaczący rosyjski i ukraiński eksport pszenicy, soi, kukurydzy i innych zbóż. Na przykład Egipt, Nigeria i Zimbabwe importują od 50% do 80% swojej pszenicy z Rosji. Gwałtownie rosnące ceny ropy naftowej i towarów stanowią podatny grunt dla lokalnych rządów, które w sojuszu z imperialistycznymi mocarstwami dążą do przyspieszenia wydobycia paliw kopalnych i surowców, teraz z dodatkowym „strategicznym” i rzekomo „ekologicznym” przykryciem.

Konfliktom zbrojnym towarzyszy niszczenie środków do życia w celu zabezpieczenia udziału w rynku i zysków w nowej, zintensyfikowanej przez zimną wojnę „walce o Afrykę”. Spowoduje to dalszy wzrost migracji na kontynencie, podsyci kryzysy uchodźcze, handel ludźmi i może nasilić konflikty i podziały. W Republice Południowej Afryki zamieszki związane z brakiem żywności w lipcu 2021 roku dały obraz kipiącego gniewu mas, a nowa eskalacja przemocy na tle ksenofobicznym jest ostrzeżeniem, że może on zostać wykorzystany przez reakcję, jeśli nie zostanie pilnie zbudowana polityczna alternatywa oparta na międzynarodowym programie socjalistycznym.

Potencjał międzynarodowego ruchu antywojennego

Coraz częściej, zwłaszcza wśród młodzieży, pojawia się przekonanie, że w kapitalizmie czeka nas przyszłość, w której świat będzie bardziej niebezpieczny, w której większość ludzi będzie bardziej zubożała i w której – w coraz większym stopniu – zagrożone będzie samo przetrwanie znacznej części ludności Ziemi. Takie rozumienie jest częściowo związane z rzeczywistością gospodarczą – odzwierciedla głęboki brak wiary w zdolność systemu do zapewnienia nawet ludziom w najbardziej rozwiniętych krajach kapitalistycznych stabilnych miejsc pracy i domów, nie mówiąc już o rosnącym poziomie życia. Do tego dochodzi groźba załamania się klimatu, a także coraz bardziej powszechnego, a potencjalnie nawet nuklearnego, globalnego konfliktu zbrojnego. Ten strach będzie odtąd stanowił ważną część zbiorowej psychiki robotników.

Taka świadomość nie jest automatycznie rewolucyjna – może ona stwarzać potencjał rozpaczy lub „doomeryzmu”, jak to się zwykło określać. Wskazuje ona jednak na głębokie osłabienie systemu kapitalistycznego w oczach ludzi pracy.

Dlatego też międzynarodowy ruch antywojenny, oparty na wyraźnym sprzeciwie wobec imperialistycznego podżegania do wojny ze wszystkich stron, jest nadal niezbędny w tej sytuacji. Naszym zadaniem jest walka o taki ruch i o jego robotniczy charakter. Oznacza to zwrócenie uwagi na potencjalną rolę ruchu związkowego w mobilizacji na ulicach, a także w bezpośrednim podważaniu „wysiłku wojennego”. Przebłysk tego potencjału można było już zaobserwować w Wielkiej Brytanii, Holandii i Szwecji – gdzie robotnicy odmówili rozładunku rosyjskiej ropy w dokach – oraz we Włoszech w formie akcji strajkowej w proteście przeciwko inwazji rosyjskiego reżimu.

Jednocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że na ulicach najłatwiej zmobilizować młodych ludzi, którzy są warstwą najbardziej otwartą, przynajmniej na początku, na idee socjalistyczne. Aktywizm antywojenny, który można również powiązać z takimi kwestiami, jak zmiany klimatyczne (wokół których będzie narastał gniew po skutecznym wycofaniu się z poprzednich obietnic „zerowej emisji netto”) i/lub traktowanie uchodźców, może być kluczowym aspektem naszej pracy w następnym okresie.

Podobnie będzie z naszą socjalistyczną pracą feministyczną, o czym świadczą liczne protesty 8 marca, w których na pierwszy plan wysuwały się hasła antywojenne i wyrazy solidarności z ofiarami wojny na Ukrainie. Kobiety znajdą się wśród najbardziej dotkniętych rosnącymi kosztami życia, kryzysem uchodźczym, spodziewaną eksplozją handlu ludźmi i przemocy ze względu na płeć w wyniku wojny oraz cięciami w wydatkach socjalnych, które nastąpią wraz z ogromnym wzrostem budżetu wojskowego. Wojna ta pogłębiła także istniejące nierówności, w tym ucisk ze względu na płeć, zarówno na Ukrainie, jak i w innych krajach. Przemoc wobec kobiet, której poziom na całym świecie już wzrósł z powodu pandemii, jest kolejnym przerażającym aspektem wielu konfliktów zbrojnych, w tym historycznie na Ukrainie. Pojawiły się doniesienia o stosowaniu przemocy seksualnej na Ukrainie. Ponadto osoby uciekające z Ukrainy (głównie kobiety i dzieci, ponieważ mężczyznom uniemożliwiono opuszczenie kraju) są niezwykle narażone na nadużycia ze strony handlarzy seksem oraz osób próbujących wykorzystać uchodźców do darmowej pracy lub seksu w zamian za zakwaterowanie. Raporty sugerują, że od dnia następującego bezpośrednio po rozpoczęciu inwazji nastąpił znaczny wzrost liczby osób korzystających z haseł takich jak „ukraińskie dziewczyny” czy „wojenne porno” na głównych stronach pornograficznych. Kobiety-uchodźcy są również bardzo narażone na wykorzystywanie ich do darmowej lub taniej pracy w domu, w tym do prac domowych i opiekuńczych. Sytuacja ta stała się jeszcze bardziej dotkliwa, gdy rządy różnych państw zmieniły kryzys uchodźczy z odpowiedzialności zbiorowej i społecznej w problem indywidualny. Co więcej, gwałtowne i znaczące zwiększenie budżetu na cele wojskowe prawdopodobnie odbędzie się kosztem innych budżetów, w tym na zdrowie i edukację. Nieproporcjonalnie dotknie to również kobiety z klasy robotniczej, ponieważ to one już teraz wykonują większą część pracy w domu.

W dłuższej perspektywie powinniśmy oczekiwać, że ta wojna i szerszy konflikt międzyimperialistyczny, którego jest częścią, jeszcze bardziej zaostrzą sprzeczności klasowe, obnażą gangsterstwo kapitalistów i skłonią masy do walki, ponieważ będą zmuszone ponosić jej koszty. Powinniśmy oczekiwać, że tymczasowe „wzmocnienie centrum”, które było widoczne w pierwszych tygodniach wojny w krajach zachodnich, ustąpi miejsca znacznie silniejszemu podprądowi polaryzacji, który ostatecznie zostanie spotęgowany przez ten kryzys. Nowa era zaburzeń będzie miała jeszcze ostrzejsze cechy rewolucji i kontrrewolucji niż okres po wielkiej recesji lat 2008-9. Stworzy ona możliwości dla lewicy, w tym dla marksistów. Równocześnie stworzy też więcej przestrzeni dla reakcji. Wielu (skrajnie) prawicowych populistów, w tym tacy jak Orban i Le Pen, musi próbować zdystansować się od swojego dawnego przyjaciela, Władimira Putina. Na przykład Orban został nawet zmuszony do przyjęcia ponad 180 000 ukraińskich uchodźców. Niemniej jednak w ostatecznym rozrachunku będzie to sytuacja, na której skorzystają siły nacjonalizmu, autorytaryzmu i prawicowego populizmu, a także skrajna prawica – nie tylko na samej Ukrainie.

Na Zachodzie burżuazyjni politycy wszystkich opcji będą starali się „przechytrzyć” siebie nawzajem w relacjach z Rosją i w coraz większym stopniu z Chinami. Szczególnie w Europie Wschodniej, gdzie wzrost nacjonalizmu, a niekiedy konflikty narodowościowe i etniczne, były istotną cechą „karnawału reakcji”, który nastąpił po upadku stalinizmu, wojna ta będzie nowym jakościowym bodźcem dla nacjonalizmu i podziałów. Ogólnie rzecz biorąc, we wszystkich regionach świata stanowiska polityków i partii w odniesieniu do zimnej wojny nabiorą większego znaczenia politycznego, także w czasie wyborów.

Nasz program

W tej sytuacji nasz program musi być nieustannie przedmiotem dyskusji i debat, musi być regularnie aktualizowany, tak aby uwzględniał rozwój wydarzeń. Kluczowe znaczenie ma to, że nadal mamy jeden jednolity program, którego istota jest taka sama w każdym miejscu na świecie, gdzie podejmujemy interwencję. Jednak dokładny sposób przedstawienia tego programu i punkty, na które kładziemy największy nacisk, będą musiały być dostosowane do zróżnicowanej świadomości istniejącej w różnych częściach świata i wśród różnych warstw klasy robotniczej.

Szczególnie ważne jest, aby w każdym kraju, w którym jesteśmy obecni, we wszystkich naszych materiałach wyraźnie zaznaczać punkty, które demaskują rolę narodowej burżuazji kraju, w którym prowadzimy działalność, oraz jej „strony” w zimnej wojnie. Na przykład w kapitalistycznych krajach zachodnich sprzeciw wobec militaryzmu i ekspansjonizmu NATO musi być zawsze głównym elementem naszej propagandy, nawet jeśli nie jest to obecnie zgodne z nastrojami panującymi wśród mas robotniczych. Opowiadamy się przeciwko wszelkim interwencjom wojskowym ze strony imperializmu USA i Zachodu – dotyczy to również sprzeciwu wobec dostarczania broni ukraińskiemu wojsku przez mocarstwa NATO. To samo w sobie zwiększa zagrożenie eskalacji konfliktu na większą skalę.

W krajach znajdujących się po „drugiej stronie” zimnej wojny i ogólnie w świecie neokolonialnym krwawa rola Putina, a także reżimu chińskiego, musi nieuchronnie znaleźć się w centrum naszej uwagi. Musimy starać się edukować pracowników i młodzież na temat prawdziwej natury reakcyjnych, ultranacjonalistycznych, rasistowskich, ksenofobicznych, zajadle antykomunistycznych reżimów Putina i Xi, w tym wskazywać na ich wsparcie dla kontrrewolucji w ostatnich latach w obliczu masowych powstań w Myanmarze, Kazachstanie i na Białorusi. Sprzeciwiamy się niebezpiecznej i szybkiej rozbudowie sił zbrojnych, która ma miejsce – również po obu stronach – i nie usprawiedliwiamy ani działań NATO, ani antynatowskiej propagandy reżimu. Żądamy natychmiastowego wycofania wojsk rosyjskich z Ukrainy, zachodnich wojsk imperialistycznych z Europy Wschodniej oraz rozwiązania wszystkich bloków militarnych, takich jak NATO.

Słynne powiedzenie Karla Liebknechta, że „główny wróg jest we własnym kraju”, nie oznacza, że nie musimy wykazywać wrażliwości na świadomość ludzi pracy. Nie oznacza to również, że mamy ignorować fakty dotyczące bardzo realnych zbrodni wojennych reżimu Putina. Oznacza to jednak, że zawsze i w jasny sposób musimy dążyć do zmobilizowania robotników do zjednoczonej, transgranicznej walki przeciwko ich prawdziwemu wrogowi. Oznacza to, że rola każdego bloku imperialistycznego musi być bezlitośnie ujawniona – przede wszystkim przed tymi, którzy żyją pod jego wpływem najbardziej bezpośrednio.

Dlatego tak ważne jest, abyśmy w umiejętny sposób zwrócili uwagę na prawdziwą rolę obecnych sankcji, które – zamiast być sposobem na wywarcie „pokojowego”, ale skutecznego nacisku na Putina – w rzeczywistości są aktem niezwykle brutalnej wojny ekonomicznej, której ofiarą padnie przede wszystkim klasa robotnicza – w Rosji, ale także gdzie indziej – czyli ta właśnie siła społeczna, która jest w stanie położyć kres trwającemu imperialistycznemu rozlewowi krwi. Pytanie o to, kto co robi i dlaczego, jest zawsze aktualne. Popieramy wszelkie działania robotników przeciwko wojnie i wzywamy do strajków i blokad, aby zapobiec dostawom broni lub innego sprzętu, który będzie używany do zabijania i okaleczania. Podkreślamy również potencjalną rolę rosyjskiej klasy robotniczej, jako siły zdolnej położyć kres rządom Putina i jego militarnej awanturniczości.

Na Ukrainie wskazujemy na prawo robotników do zbrojenia się poprzez własną samoorganizację. Twierdzimy, że w ostatecznym rozrachunku takie siły klasy robotniczej powinny zostać zmobilizowane nie tylko do odparcia armii inwazyjnej – której szeregi można by zasilić w oparciu o apel klasowy – ale także przeciwko reakcyjnemu reżimowi Zełenskiego oraz skrajnie prawicowym grupom i bojówkom, które obecnie działają w jego ramach. Opowiadamy się za prawem wszystkich narodów do samostanowienia i za gwarantowanymi prawami mniejszości. Co więcej, zwracamy uwagę, że każda organizacja samoobrony klasy robotniczej musiałaby koniecznie przyjąć takie stanowisko, zarówno po to, by pozostać zjednoczoną, jak i po to, by nie być narażoną na kooptację lub wykorzystanie przez siły wrogie interesom ludzi pracy.

We wszystkich kontekstach, w których działamy, musimy w coraz większym stopniu łączyć nasze żądanie położenia kresu militaryzmowi z walką ekonomiczną, społeczną i środowiskową, z którą będą musieli zmierzyć się robotnicy, a także z kwestią zmian socjalistycznych w szerszym ujęciu. Nowy kryzys recesyjny może mieć potencjalnie wpływ na tymczasowe osłabienie pewności siebie robotników do walki. Niemniej jednak obecne połączenie wysokiej inflacji, niskiego wzrostu i – co istotne – klasy robotniczej, której doświadczenie pandemii uwydatniło jej ogromną potencjalną siłę, będzie stanowić scenę dla nowych, zaciekłych bitew klasowych.

Tam, gdzie rządy przejmują aktywa rosyjskich oligarchów, można to wykorzystać do wskazania możliwości nacjonalizacji, która mogłaby ocalić miejsca pracy lub ochronić pracowników. Tam, gdzie zwiększa się wydatki na wojsko, wskazujemy na możliwość wykorzystania tych środków do zapewnienia schronienia uchodźcom lub zwiększenia wydatków na usługi publiczne. Tam, gdzie ogromne środki przeznacza się na nowe odwierty w poszukiwaniu paliw kopalnych, wskazujemy na możliwości szybkiego przejścia na odnawialne źródła energii w oparciu o własność publiczną i demokratyczne planowanie.

Wreszcie, przy każdej okazji przypominamy, że tylko przejęcie władzy na arenie międzynarodowej przez robotników pozwoli uniknąć w przyszłości wojen, konfliktów i niszczenia środowiska. Wskazujemy zatem na pilną konieczność utworzenia prawdziwie międzynarodowej światowej partii rewolucji – takiej, która będzie w stanie przewodzić walce o zmianę świata.

About admin

Scroll To Top