Home / Europa / Konflikt o Ukrainę – intensyfikacja nowej zimnej wojny
Konflikt o Ukrainę – intensyfikacja nowej zimnej wojny

Konflikt o Ukrainę – intensyfikacja nowej zimnej wojny

Za widmem wojny, które ostatnio pojawiło się w Europie, stoją poważne zmiany w stosunkach międzynarodowych, które dokonują się na naszych oczach – przegrupowanie mocarstw i wzrost napięć w globalnych relacjach.

Paweł Nowak

Wraz z zakończeniem zimnej wojny po upadku Związku Radzieckiego pozostało tylko jedno supermocarstwo – Stany Zjednoczone. Ten jednobiegunowy porządek świata dał Stanom Zjednoczonym wolną rękę do interwencji militarnych na całym świecie, kiedy i gdzie chciały, począwszy od wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku. Po ataku na World Trade Center, stojąc na czele tak zwanej „koalicji chętnych”, Stany Zjednoczone najpierw dokonały inwazji na Afganistan, a następnie obaliły Saddama Husajna w Iraku i ograbiły ten kraj z ropy naftowej. Zamiast interweniować w imię demokracji i praw człowieka (oficjalny argument za interwencją w Afganistanie i Iraku), USA zainstalowały niedemokratyczne marionetkowe reżimy, aby chronić interesy amerykańskiego imperializmu. W żadnym przypadku USA nie szanowały ani nie broniły niepodległości i suwerenności tych narodów.

Od tamtego czasu zaszły jednak zasadnicze zmiany, mianowicie wzrosła potęga gospodarcza i polityczna Chin, które są obecnie największym producentem i eksporterem na świecie, a według niektórych miar największą gospodarką świata. Wyrazem tego wzrostu potęgi jest chińska „Inicjatywa Pasa i Szlaku”, sieć infrastruktury rozciągająca się przez Azję, Afrykę, i Europę, którą chiński imperializm wykorzystuje do rozszerzenia swoich wpływów na świecie.

Początkowo, wraz z pojawieniem się Chin jako głównego globalnego gracza, USA i Chiny współpracowały ze sobą. Brak demokracji i praw człowieka w Chinach nie stanowiły problemu dla USA. Wręcz przeciwnie, umożliwiły super-eksploatację chińskiej klasy robotniczej, i co z tym idzie, wielkie zyski zarówno dla chińskich jak i amerykańskich kapitalistów. Jednak obecnie narasta konflikt między tymi dwoma supermocarstwami, ponieważ Chiny czują swoją siłę i pewność siebie, aby rzucić wyzwanie amerykańskiemu imperializmowi.

Z kolei Rosja, która utraciła status supermocarstwa wraz z upadkiem Związku Radzieckiego, aspiruje do ponownego stania się jedną z głównych potęg światowych. Rosja czuje się silniejsza niż w ostatnich 30 latach – zgromadziła ona ponad $620 miliardów w rezerwach w złocie i obcych walutach. Wzmocniła też wpływ, jaki wywiera poprzez uzależnienie Europy od rosyjskiego gazu, który obecnie ma 40% udziału w rynku. Dlatego obecnie Putin mniej boi się nałożenia sankcji przez zachód niż kilka lat temu.

Ubiegłoroczne chaotyczne wycofanie się USA z Afganistanu było kolejnym sygnałem, że hegemonia USA się załamuje, a jednobiegunowy porządek świata dobiegł końca. Ponadto, rosyjska interwencja w Kazachstanie jako „siły pokojowe”, a w rzeczywistości siły pomocnicze, podczas gdy armia kazachska zdławiła powstanie, jeszcze bardziej ośmieliła Putina.

Jednak w przeciwieństwie do Chin, które rzucają wyzwanie USA w walce o pozycję supermocarstwa numer jeden, ambicje Rosji są bardziej ograniczone: jej głównym celem jest odzyskanie utraconych stref wpływów. Putin chce, aby amerykański imperializm zaakceptował dominującą pozycję Rosji w jej sąsiedztwie i dał gwarancję, że nie będzie wspierał tzw. kolorowych rewolucji, które mogłyby stanowić zagrożenie dla jego reżimu. Krótko mówiąc, Putin chce uniemożliwić amerykańskiemu imperializmowi przeprowadzenie zmiany reżimu w Rosji lub na jej peryferiach.

Dla Rosji Ukraina jest czerwoną linią, której NATO nie może przekroczyć – uważa ona, że kwestia Ukrainy jest kluczowa dla bezpieczeństwa Rosji. Z drugiej strony, imperializm amerykański nie jest zainteresowany demokracją ani suwerennością Ukrainy. USA ściera się z Rosją, ponieważ nie może pozwolić, aby Rosja odzyskała siłę w regionie i obawia się, że jeśli Rosja napadnie lub zaatakuje Ukrainę, zachęci to nie tylko Rosję, ale również Chiny, które rzucają wyzwanie amerykańskiemu imperializmowi na Pacyfiku i uważają Tajwan za separatystyczną prowincję, która powinna być częścią kraju.

W przeszłości Rosja i Chiny ścierały się, ale od jakiegoś czasu obserwujemy ich zbliżenie jako przeciwwagi dla imperializmu USA. Na początku igrzysk olimpijskich w Pekinie, Putin i Xi spotkali się i podpisali wspólną deklarację krytykując rozszerzenie NATO w Europie oraz stworzenie bloków bezpieczeństwa w regionie Azji i Pacyfiku. Amerykański imperializm właśnie boi się takiego sojuszu między Rosją i Chinami i ma nadzieję zdusić to w zarodku. Jeśli jednak Zachód nałoży na Rosję sankcje w związku z ewentualną rosyjską agresją wobec Ukrainy, to posłuży to do wzmocnienia więzi politycznych, gospodarczych i handlowych między Rosją a Chinami.

Choć w rzeczywistości Polska nie jest nawet mocarstwem drugiej kategorii, polska klasa rządząca nie jest neutralna w obecnym konflikcie. Od dawna polska klasa rządząca uważa Europę Środkowo-Wschodnią za swoje podwórko i ma ambicje bycia głównym graczem w regionie. W niedawnej przeszłości, Polska ingerowała politycznie na Ukrainie, Białorusi, a nawet w Gruzji.

Polska również ma swoje interesy ekonomiczne w regionie. W przypadku Ukrainy, Polska jest czwartym co do wielkości partnerem importowym i eksportowym. Na Ukrainie, polscy kapitaliści mają inwestycje wartości ponad 1 miliard euro.

Wszystko wskazuje na to, że jeśli dojdzie do zbrojnego konfliktu, Polska weźmie udział z wojnie zastępczej. Grunt już jest przygotowany. Polska jasno deklaruje swoje poparcie dla rządu Ukrainy i obiecuje dostarczyć jej broń. W odpowiedzi na sytuację uchodźców i konflikt z Łukaszenką, we wschodniej Polsce, przy granicy z Białorusią, już doszło do ogromnej rozbudowy sił zbrojnych na wschodniej granicy. W odpowiedzi na obecną sytuację, NATO wysłało ostatnio dodatkowe 2,000 żołnierzy, aby wzmocnić wschodnią granicę Polski i kolejne 1,000 żołnierzy do Rumunii, ale prawdopodobnie na tym się nie skończy. Biorąc pod uwagę tą rozbudowę militarną, gdyby doszło do zbrojnego konfliktu między Rosją i Ukrainą, to to, że Polska i inne sąsiednie kraje zostałyby wciągnięte w konflikt, wydaje się nieuniknione.

W międzyczasie, Kaczyński pobrzękuje swoją rdzawą szabelką przeciwko Rosji i Białorusi. Ostatnio stwierdził, że z Rosją należało się rozprawić w latach 90-tych, kiedy była słaba. Tymczasem polskie media nasiliły swoją demagogiczną propagandę podżegającą do wojny i porównują Rosję do Związku Radzieckiego, a Putina do Stalina!

Mimo tego, część polskiej klasy rządzącej zdaje sobie sprawę, że konflikt zbrojny między Ukrainą a Rosją miałby katastrofalne skutki dla Polski. Zachodnie sankcje i rosyjski odwet poważnie zaszkodziłyby Polsce. Można oczekiwać też przerwy w dostawie gazu i węgla do Polski z Rosji. Obecnie Rosyjski gaz odpowiada za 55% polskiego importu tego surowca, węgiel za aż 75%. Oznaczałoby to więc kolejne wielkie podwyżki cen dla konsumentów. Poza tym przewiduje się też duży przypływ uchodźców z Ukrainy (według niektórych oszacowań ponad milion uchodźców).

Niestety Lewica (w tym Razem) poparła w Sejmie rządowy projekt uchwały o wsparciu dla Ukrainy. Z kolei, Adrian Zandberg, lider Razem, wezwał UE do stworzenia własnej armii jako czynnika odstraszającego Rosję. Jest to stanowisko popierające eskalację konfliktu. Z drugiej strony, część lewicy nieparlamentarnej bezkrytycznie popiera reżim Putina, przyjmując stanowisko po pierwsze szowinistyczne względem ukraińców, po drugie „kampistowskie” (na wzór popierania jednego z obozów zimnej wojny za czasów istnienia Związku Radzieckiego), w którym popiera się imperializm rosyjski tylko dlatego, że jest przeciwnikiem imperializmu amerykańskiego, choć nie jest on od amerykańskiego lepszy, ani nie stoi za nim żadna – choćby minimalnie postępowa – systemowa alternatywa.

Musimy podkreślić, że socjaliści nie mogą w tym konflikcie popierać żadnej z imperialistycznych stron – ani „zachodu” pod wodzą NATO i Stanów Zjednoczonych, ani Rosji. Wyrażamy swoją solidarność z ukraińską klasą robotniczą, która ma prawo bronić swoje miejsca pracy i domy, ale nie możemy popierać skorumpowanej elity rządzącej Ukrainą. W Polsce, nie możemy również popierać polskiego rządu, który także jest skorumpowany i autorytarny, inwigiluje opozycję i atakuje prawa demokratyczne.

Interesy pracowników i młodzieży Ukrainy, Rosji i Polski nie są tożsame z interesami skorumpowanych i autorytarnych elit rządzących w tych krajach. Gdy elita rządząca wzywa do jedności narodowej przeciwko innemu narodowi, my wzywamy do jedności robotniczej wszystkich krajów.

• Sprzeciwiamy się uzbrojeniu skorumpowanego ukraińskiego reżimu przez NATO i Polskę.

• Sprzeciwiamy się również rozbudowie militarnej na wschodniej granicy Polski, Rumunii i krajów bałtyckich.

• Wojska i sprzęt wszystkich sił imperialistycznych – Rosji i NATO – powinny zostać wycofane.

• Budujmy masowy ruch antywojenny w Rosji, na Ukrainie, w Polsce, i w innych zaangażowanych krajach, oparty na organizacji ruchu robotniczego i niezależny od wszelkich partii i organizacji liberalnych.

• Zamiast wojny imperialistycznej – wojna z kapitalizmem.

About admin

Scroll To Top