Home / Antyfaszyzm / Dzień „wyklętych” – święto bandytów i morderców
Dzień „wyklętych” – święto bandytów i morderców

Dzień „wyklętych” – święto bandytów i morderców

Dawid Kański

W dniu 15 lutego 2011 r. weszła w życie, zainicjowana przez ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, ustawa o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Za utworzeniem tego haniebnego święta zagłosowały wszystkie partie polityczne zasiadające w sejmie, w tym 31 posłów SLD.

SLD za upamiętnieniem leśnych band

SLD to partia, której kadra polityczna stanowiła niegdyś trzon biurokracji państwowo-partyjnej Polski Ludowej. Kadry te wspólnie z antykomunistyczną opozycją przyczyniły się do upadku systemu realnego socjalizmu w Polsce, po czym przechodząc na stronę burżuazji, razem z jej politycznymi elitami budowały i budują w Polsce nowy kapitalistyczny ład. Tak naprawdę, głosując za ustanowieniem święta upamiętniającego podziemną reakcję, SLD tylko potwierdziło swoją przynależność do politycznych elit burżuazji, o którą zapobiegała już od początku kapitalistycznej transformacji. A tak w 2011 r. o „żołnierzach wyklętych” wypowiadał się ówczesny poseł SLD Janusz Władysław Zemke:

W żołnierzu pozostaje zawsze potrzeba honorowego spełnienia przysięgi żołnierskiej. Takiej misji podjęli ci nazywani „żołnierzami wyklętymi”, którzy próbowali zdobywać kraj, przekształcać go na miarę swoich wizji i oczekiwań (…) Są oni tragicznymi reprezentantami pokolenia polskich Kolumbów, którym przyszło żyć w Polsce i budować jej oblicze w systemie, którego nie byli w stanie zaakceptować. Dla nas żołnierska krew ma jeden kolor (…) wyrażamy gotowość do poparcia tej ustawy, co niniejszym w imieniu Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej czynię.”

Warto też podkreślić, że kult „wyklętych” zapoczątkowała Platforma Obywatelska, która podobnie jak PiS obecnie, na propagandę i umocnienie kultu wydawała miliony złotych.

Czym było antykomunistyczne podziemie?

Przede wszystkim były to organizacje, które politycznie identyfikowały się z różnymi odcieniami prawicy, od tej bardziej umiarkowanej aż po skrajną, w tym z nacjonalizmem i faszyzmem. Wszystkie grupy te łączyły: jedna wspólna cecha w postaci antykomunizmu i jeden wspólny cel – obrona kapitalizmu i przywrócenie stosunków społeczno-ekonomicznych panujących przed wojną. Według prawicowej wizji w powojennej Polsce miało, być tak jak w II Rzeczpospolitej, gdzie swoje niepodzielne rządy sprawowała burżuazja, ziemiaństwo i katolicki kler.

Narodowe Siły Zbrojne – kolaboranci, antysemici, mordercy

Jedną z najważniejszych organizacji reakcyjnego podziemia były Narodowe Siły Zbrojne. Celem tej zbrodniczej organizacji było utworzenie Katolickiego Państwa Narodu Polskiego, które miało być katolickim państwem wyznaniowym, z dominacją własności prywatnej, opartym na solidaryzmie narodowym. W osiągnięciu tych celów miał pomóc wybuch oczekiwanej przez NSZ III wojny światowej. Jednocześnie była to organizacja o charakterze antysemickim, szowinistycznym i nacjonalistycznym, która swój program polityczny wprowadzała poprzez terror wymierzony w mniejszości narodowe i wyznaniowe, w organizacje lewicowe i osoby o lewicowych poglądach, w rolników przyjmujących ziemię z reformy rolnej i we wszystkich tych, którzy zaakceptowali nową powojenną rzeczywistość.

NSZ jest odpowiedzialne za dokonanie szeregu mordów m.in. na członkach PPS i PPR, pracownikach służby cywilnej i administracji państwowej, pracownikach poczty i kolei, pracownikach spółdzielni, funkcjonariuszach Milicji Obywatelskiej, działaczach chłopskich i rolnikach przyjmujących ziemię z parcelacji majątków obszarniczych. Ofiarą antykomunistycznego terroru padali także cywile, w tym dzieci.

Bilans ofiar

W 1945 r. liczebność antykomunistycznych band szacowana była na 13-17 tys. osób, w 1946 r. liczba ta spadła do ok. 7 tys. , w 1947 r. do około tysiąca osób, w 1950 r. do ok. 400 osób. W 1953 r. w lasach ukrywało się mniej niż 100 bandytów.

Dla przykładu PPR i PPS w 1945 r. łącznie liczyły ok. 140 tys. osób, czyli kilkakrotnie więcej niż antykomunistyczne podziemie. W kolejnych latach aktyw tych dwóch partii urósł prawie do 2 mln osób. Tak więc antykomunistyczny terror marginalnych sił politycznych nie był w żadnym wypadku czynnikiem odstraszającym od politycznej działalności w organizacjach lewicowych i po stronie nowych władz.

Liczba cywilnych ofiar antykomunistycznego terroru szacowana jest na 5-10 tys. osób, zamordowano także 12 tys. funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa oraz ok. 1 tys. żołnierzy Armii Czerwonej i funkcjonariuszy NKWD. Po stronie antykomunistycznych band w walce zginęło ok. 9 tys. osób.

Czemu służy kult „wyklętych”?

Antykomunizm jest jednym z mitów założycielskich III RP, dlatego też młoda narodowa burżuazja, jej elity polityczne i nowe burżuazyjne państwo potrzebują bohaterów na miarę lansowanego przez nie obsesyjnego antykomunizmu, dlatego też bezwzględni nacjonalistyczni bandyci i antykomunistyczni degeneraci z marginalnych reakcyjnych partyzantek, stanowią idealny wzór bohatera dla współczesnej polskiej prawicy. Burżuazja pisząc historię na nowo, fałszując ją, zabezpiecza w ten sposób swój byt i władzę.

Nie było dobrych „wyklętych”

Walka ramię w ramię i pod rękę z zajadłymi antykomunistami, którzy de facto sprzeciwiali się nie tylko stalinizmowi, ale komunizmowi i wszelkim formom lewicowej polityki (nawet tej umiarkowanej) w ogóle, całkowicie dyskredytuje tych „lewicowców”, którzy stanęli po stronie antykomunistów. Antystaliniści w walce ze stalinizmem nie wchodzą w sojusze z żadną prawicową reakcją i antykomunistami, gdyż siły te są dla antystalinstów większym wrogiem i stanowią większe zagrożenie niż sam stalinizm. Antystalinizm nie polega na walce o zachowanie kapitalizmu i przywilejów burżuazji, lecz na walce przeciwko kapitalizmowi i przywilejom burżuazji. Antystalinizm to walka o socjalizm, ale również sprzeciw przeciwko represjom wymierzonym w klasę robotniczą i opozycyjnych działaczy komunistycznych.

Reforma rolna i poparcie dla nowych władz

Wyglądamy tych lepszych czasów, tych czasów byczych, lecz nie dla elity uprzywiliowany, tylko dla nas ludzi na wsi czarnej dłoni, dla nas ludzi pracujących od wschodu do zachodu słońca. O kiedy przyjdą te czasy dla nas ludzi niższej klasy” – 1935 r., Pamiętniki Chłopów.

Głód ziemi na wsi był ogromny, chłopi oczekiwali reformy rolnej, wydźwignięcia wsi z okowów nędzy i zacofania. Dlatego najuboższe warstwy społeczeństwa wiejskiego z pełną nadzieją przywitały nową powojenną rzeczywistość.

W wyniku reformy rolnej z 1945 r. powstało 814 tys. nowych gospodarstw rolnych, a 255 tys. zostało powiększonych o nowy areał ziemi. Rozparcelowanych zostało niemal 6,1 mln ha ziemi. Głównymi beneficjentami reformy byli robotnicy folwarczni, małorolni i bezrolni chłopi, czyli najbardziej wykluczone i zaniedbane warstwy społeczne w II RP. To właśnie wśród tych warstw, lewicowy blok rządowy (PPR, PPS, SD i SL) zwany także Blokiem Demokratycznym, cieszył się największą popularnością.

PPR z niewielkiej partii liczącej w 1944 r. ok. 20 tys. osób, urosła w 1948 r. do rangi partii masowej liczącej ok. 1 miliona członków. Podobnie było z drugą lewicową partią. PPS w 1945 r. liczyła ok. 120 tys. członków a trzy lata później prawie 750 tys. W dwa lata, bo począwszy od 1944 r., partie te z nic nieznaczących organizacji urosły do rangi drugiej siły politycznej w kraju, notując poparcie ok. 1/3 społeczeństwa (W 1946 r. 26,9% głosów w Referendum ludowym na 3 x tak i ok. 30% głosów w wyborach parlamentarnych z 1947 r.).

Krytyka PPR

PPR była partią wewnętrznie sprzeczną, z jednej strony partia miała charakter masowej organizacji klasowej, gdzie robotnicy i chłopi stanowili 80% aktywu, zaś z drugiej kierownictwo organizacji przejawiało charakter stalinowski.

W praktyce wyglądało to tak, że z jednej strony PPR broniło robotników i chłopów przed terrorem ze strony antykomunistycznych band oraz pierwsze zdobycze socjalne przed politycznymi atakami sił reakcji, natomiast z drugiej dawał o sobie znać jej stalinowski charakter, w postaci represji wymierzonych we własnych członków, głównie w ten aktyw, który czynnie brał udział w organizacji pierwszych powojennych strajków klasy robotniczej.

Tak było w 1947 r. podczas strajku włókniarek, kiedy to do strajku wbrew nakazowi partii przystąpiła większość członków łódzkiej PPR, w tym często jako aktywni organizatorzy walk. Znamiennie jest także to, że strajkujący PPR-owcy biorą czynny udział w zwalczaniu łamistrajków wewnątrz własnej organizacji. Najbardziej aktywnych robotników aresztowano i karnie wydalano z łódzkich struktur partii.

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” musi zostać zniesiony

Święto” gloryfikujące kult nacjonalistycznych i faszystowskich zbrodniarzy, morderców robotników, ubogich chłopów i działaczy lewicy jest nie tylko hańbą i kompromitacją prawicy, ale także zwieńczeniem zezwierzęciałego antykomunizmu, który w końcu stanowi kamień założycielski III RP. Jest to także cios w tych wszystkich, których bliscy zostali zamordowani przez bandy reakcyjnego podziemia. Dlatego „święto” te powinno zostać zniesione a w jego miejsce powołane nowe w postaci Dnia Pamięci Ofiar Nacjonalizmu.

About admin

Scroll To Top