Home / Ameryki / USA: Długa historia strukturalnego rasizmu
USA: Długa historia strukturalnego rasizmu

USA: Długa historia strukturalnego rasizmu

Piotr Tronina, tekst ukazał się w 48. numerze pisma Alternatywy Socjalistycznej „Jedność Pracownicza”

Śmierć George’a Floyda zamordowanego przez białego rasistowskiego policjanta i wywołane nią protesty i zamieszki, których skala (jedne z największych protestów w całej historii USA) wstrząsnęła Ameryką, przypomniała że mimo pewnego postępu Stany Zjednoczone wciąż są krajem strukturalnego rasizmu. Miliony ludzi, którzy wyszli na ulice w całych Stanach Zjednoczonych, domagały się nie tylko ukarania winnych i ukrócenia policyjnej przemocy, ale także skończenia wreszcie z niesprawiedliwym i rasistowskim systemem, który sprawia m.in. że czarni Amerykanie są przeciętnie kilkadziesiąt razy mniej zamożni niż przeciętni biali, a w amerykańskich więzieniach choć stanowią tylko 12% obywateli USA, to wśród osadzonych aż 40%.

Długi cień niewolnictwa

Żeby zrozumieć skąd biorą się te różnice i dlaczego rasizm w USA jest tak powszechny i tak głęboko zakorzeniony, należy przede wszystkim uświadomić sobie, że opresja wobec czarnych była wpisana w rozwój Ameryki od samych jej początków.

Symbolicznie historia amerykańskiego rasizmu zaczyna się w 1619 roku kiedy to piracki okręt przywiózł do angielskiej koloni Jamestown pierwszych 20 niewolników. W gruncie rzeczy jednak historia nowożytnego rasizmu zaczyna się wcześniej wraz z europejskim kolonializmem i powstaniem systemu plantacyjnego (a więc także początkami kapitalizmu). I co za tym idzie trwającym kilka stuleci procederem handlu niewolnikami. Późniejsi niewolnicy porywani byli głównie w Afryce zachodniej, a następnie w przerażających warunkach transportowani na drugą strona Atlantyku (transportu nie przeżywało 10-20% przewożonych.). Kiedy czarni stali się dla europejczyków niewolnikami, czyli według prawa rzeczą, konieczne były jakieś ideologiczne uzasadniania takiego stanu rzeczy. Początkowo dominowały „teorie” religijne, później bardziej popularne stały się „naukowe” uzasadnienia wyższości „rasy białej”. Początkiem opresji rasowej była więc opresja klasowa.

Mocno już rozwinięty w czasach kolonialnych system niewolniczy, nie został bynajmniej osłabiony po uzyskaniu przez USA niepodległości. Choć w konstytucji Stanów Zjednoczonych jest wiele słów o wolności, wolność ta zarezerwowana była jedynie dla białych (oczywiście mężczyzn). Co więcej, prawo do posiadania niewolników było przez „ojców założycieli” uważanie za filar owej wolności. I trudno się temu dziwić skoro sami przeważnie byli właścicielami niewolników. Jednym z charakterystycznych elementów konstytucji Stanów Zjednoczonych uchwalonej w 1787 roku było potraktowanie (w celu ewidencji podatkowej) czarnych niewolników jako 3/5 człowieka (czyli białego). Ta sama konstytucja nakładała także obowiązek wydawania zbiegłych niewolników.

W następnych latach niewolnictwo na południu USA miało się bardzo dobrze. Ustalił się jednak podział na stany niewolnicze i wolne od niewolnictwa, które mając inne interesy ekonomiczne (m.in. kwestia ceł na europejskie towary) popadały w coraz ostrzejsze konflikty, zakończone ostatecznie Wojną Secesyjną. Zwycięstwo północy w wojnie oznaczało też koniec niewolnictwa. Choć w decyzji o zniesieniu niewolnictwa w USA większe znaczenie miała chęć uderzenia w ekonomiczna podstawę znaczenia południowych plantatorów, niż wzniosłe i humanitarne argumenty abolicjonistów, było to akt dziejowej sprawiedliwości.

Koniec niewolnictwa i przyznanie formalnej wolności dla czarnej ludności, nie oznaczał niestety końca nierówności i rasizmu. Byli niewolnicy nie dostali żadnej własności i materialnie ciągle byli na dnie drabiny społecznej. Do nierówności ekonomicznej dochodziła nierówność prawna. Na całym południu, choć nie tylko, uchwalane były tak zwane „Prawa Jima Crowa”, czyli lokalne regulacje mające za zadanie ograniczyć prawa byłych niewolników, w większości były to przepisy segregacyjne. Przykładowo zabraniano małżeństwa i konkubinatu między przedstawicielami różnych „ras”, nauki dzieci białych i czarnych jednej szkole, a Missisipi karało nawet za samo propagowanie idei równości między białymi i czarnymi.

Na południu powstał też słynny Ku-Klux-Klan, organizacja terrorystyczna założona przez byłych oficerów Konfederacji, stawiająca sobie zadanie wyłączenie czarnych z życia publicznego, słynąca z licznych aktów terroru i morderstw. Pomiędzy rokiem 1882 i 1967 w USA wykonano co najmniej 4743 lincze. Zginęło w nich 3,4 tys. czarnych i 1,2 tys. białych. Lincze te były często przeprowadzane w biały dzień, uczestniczyły w nich całe rodziny, robiono fotografie (z których powstawały potem pocztówki) a ich przebieg był opisywany w lokalnych gazetach. Atmosfera zastraszenia i terroru była codziennością czarnej społeczności w USA jeszcze długo po zniesieniu niewolnictwa.

Walka o równość musi trwać nadal

W latach 60-tych dzięki ruchowi praw obywatelskich i takim postaciom jak Martin Luter King, Malcolm X, czy Rosa Parks, czarnym Amerykanom udało się wywalczyć zniesienie haniebnych i dyskryminacyjny praw segregacyjnych. Rasizm w USA został oficjalnie potępiony, pojawiła się czarna klasa średnia i czarni politycy (w tym nawet czarny prezydent). Nie zmieniło się jednak położenie większości czarnych Amerykanów, ciągle należą do najbiedniejszej i najbardziej wyzyskiwanej części amerykańskiego społeczeństwa. Nie zmieniło się ono, bo niezmienna jest klasowa struktura USA, w której najniższe miejsce zajmują czarni i imigranci (szczególnie ci niebiali). Kapitalizm i rasizm idą ręka w ręka, bo kapitalistom opłaca się polityka „dziel i rządź”, w której biali mają się cieszyć z tego, że choć zarabiają marnie stoją wyżej niż ich czarni czy latynoscy współobywatele. Czarna i latynoska klasa robotnicza często konkuruje o najniżej płatne miejsca pracy – utrudnia to budowanie jedności pomiędzy tymi wyzyskiwanymi grupami, a jest na rękę biznesowi. Nie zmienią tego szczytne antyrasistowskie deklaracje wielkich korporacji, które nie się niczym więcej niż tylko PR-ową sztuczką. Kiedy przychodzi korzystać z taniej siły roboczej marginalizowanych grup żaden kapitalista nie ma wątpliwości.

Setki lat niewolnictwa i późniejszej systemowej segregacji i dyskryminacji sprawiają, że rasizm jest głęboko zakorzeniony w amerykańskim społeczeństwie. Ostanie demonstracje, w których uczestniczyły też tysiące białych, pokazują jednak, że można przełamać rasistowskie schematy – szczególnie obiecujące przykłady solidarności klasowej czarnych i białych ludzi pracy można było zaobserwować we wspólnych akcjach strajkowych przeciwko rasizmowi, jak strajk kierowców autobusów przeciwko używaniu ich do przewożenia aresztowanych działaczy BLM, czy solidarnościowe strajki dokerów. Walka z rasizmem jeśli ma być skuteczna musi być też walką z kapitalizmem i jego najbardziej wynaturzonymi przejawami. Taką walkę jest w stanie podjąć tylko zjednoczona klasa robotnicza i tylko ona może doprowadzić ją do końca, niszcząc najgłębsze klasowe przyczyny rasizmu w USA i na całym świecie.

About admin

Scroll To Top