Home / Ideologia / Historia / Początki 1 Maja na ziemiach polskich: walka o 8-godzinny dzień pracy i bunt łódzki
Początki 1 Maja na ziemiach polskich: walka o 8-godzinny dzień pracy i bunt łódzki

Początki 1 Maja na ziemiach polskich: walka o 8-godzinny dzień pracy i bunt łódzki

W tym roku przypada 130 rocznica pierwszych demonstracji robotniczych z okazji 1 Maja. Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy obchodzony jest w wielu krajach świata od 1890r. Zrzeszone w II Międzynarodówce partie socjalistyczne początkowo planowały tylko jednorazową, międzynarodową demonstrację pod hasłem 8-godzinnego dnia pracy. Jednak sukces akcji, podczas której setki tysięcy ludzi pracy wyszły na ulice, skłonił do przekształcenia jej w coroczną demonstrację siły klasy robotniczej.

1 Maja od początku obchodzony był również na ziemiach polskich, podzielonych wówczas między trzech zaborców, i od początku cieszył się dużą popularnością wśród uciskanych robotników. W Królestwie Polskim, ze względu na represje ze strony caratu, nie mogły się odbywać legalne demonstracje uliczne (również w zaborze pruskim było to utrudnione). Jednak robotnicy masowo przerywali tego dnia pracę i strajkowali, czasem nie tylko przez jeden dzień, ale rozpoczynając strajki bezterminowe. W ten sposób obchody 1 Maja na ziemiach polskich stały się okazją do rozpoczęcia co najmniej dwóch wielkich strajków – w Zakładach Żyrardowskich, wówczas największym przedsiębiorstwie w kraju, w 1891r., i buntu łódzkiego w 1892 – jednego z pierwszych w Europie lokalnych strajków generalnych z udziałem kilkudziesięciu tysięcy robotników, krwawo stłumionego przez carat.

Międzynarodowe korzenie Święta Pracy

W 1886r. przez Stany Zjednoczone przetoczyła się potężna fala strajków. W całym kraju robotnicy walczyli o 8-godzinny dzień pracy. Amerykańska Federacja Pracy wezwała do strajku w dniu 1 maja wszędzie tam, gdzie kapitaliści odmówili skrócenia dnia pracy do 8 godzin. Pomimo oporu części oportunistycznych związków zawodowych, zastrajkowało 350 tysięcy pracowników [1]. W wielu miastach odbyły się demonstracje z udziałem dziesiątek tysięcy osób. W Chicago, gdzie sytuacja była szczególnie napięta, strajkowało czterdzieści tysięcy robotników; stanął niemal cały przemysł, wszystkie linie kolejowe, zamknięto składy i targowiska. W demonstracjach wzięło udział nawet 80 tysięcy osób. Wśród pracowników silne były nastroje antykapitalistyczne, natomiast przedsiębiorcy zażądali od władz stanowych postawienia w stan gotowości policji i milicji stanowej. Pod zakładami McCormicka, produkującymi maszyny rolnicze, odbywały się starcia strajkujących robotników z łamistrajkami. Strajk w tej fabryce rozpoczął się już wcześniej w związku ze zwolnieniem części załogi. Jej pracownicy byli również bardzo aktywni w walce o 8-godzinny dzień pracy. 3 maja policja otworzyła ogień do protestujących, zabijając (według różnych źródeł) od dwóch do ośmiu z nich. Następnego dnia zwołano wiec na Haymarket Square, gdzie stawiło się około trzech tysięcy osób. Gdy demonstracja była już bliska zakończenia, policja wydała zgromadzonym rozkaz rozejścia się. Pomiędzy policjantami wybuchła bomba. W odwecie policja otworzyła ogień do tłumu. Być może nawet 200 robotników zostało rannych, kilku z nich zginęło. Do dziś nie wiadomo, kto rzucił bombę – istnieją jednak silne przypuszczenia, że mógł to zrobić policyjny agent, aby dać pretekst do masowych aresztowań, które potem nastąpiły. W kolejnych dniach miały miejsce policyjne rajdy na osiedla robotnicze i aresztowania przywódców ruchu anarchistycznego w mieście; ośmiu z nich, pomimo braku dowodów, zostało skazanych na śmierć. Czterech z nich zostało powieszonych, a jeden popełnił samobójstwo w swojej celi. Egzekucje wywołały ogromne protesty, zarówno w kraju, jak i za granicą; nacisk społeczny zmusił gubernatora do ponownego rozpatrzenia sprawy, odrzucenia decyzji sądu i ułaskawienia pozostałych trzech skazanych. Sprawa „męczenników z Haymarket” unaoczniła tysiącom ludzi, do czego mogą posunąć się właściciele fabryk i współpracujące z nimi władze, aby zniszczyć ruch robotniczy.

Choć wydarzenia w Chicago były najbardziej znane, również w innych miejscach polała się krew robotników. W Milwaukee strajk objął wszystkie fabryki poza jedną, a tłumy robotników – głównie polskich, ale też niemieckich oraz rdzennych mieszkańców Ameryki – domagały się 8-godzinnego dnia pracy. 5 maja milicja strzelała do strajkujących; według lokalnej gazety zginęło sześciu robotników, a kolejnych 8 miało wkrótce umrzeć od ran [2].

W 1889r. paryski kongres Międzynarodówki Socjalistycznej postanowił przeprowadzić demonstrację z żądaniem 8-godzinnego dnia pracy w wielu krajach jednocześnie. Ponieważ Amerykańska Federacja Pracy wyznaczyła już wcześniej datę demonstracji w USA na 1 maja, wezwano partie robotnicze z innych krajów, aby również przeprowadziły tego dnia protesty. Oprócz skrócenia dnia pracy, wysunięto również szereg innych postulatów związanych z warunkami pracy, zakazem płacy w towarach, obowiązkowym 36-godzinnym odpoczynkiem w tygodniu itp. Jak podkreślało wielu działaczy robotniczych: „Przez Święto 1 Maja chciano zaznaczyć wobec całego świata, że proletariat wszystkich krajów ma jednakowe interesy i chciano wywrzeć nacisk na burżuazję, która ustępuje tylko przed siłą.” [3]

Ilość robotników, która wzięła udział w manifestacjach pierwszomajowych w rożnych krajach, zaskoczyła nawet przywódców partii socjalistycznych. W Londynie w 1890r. miało się zebrać nawet 300 tys. osób; w Kopenhadze w demonstracji uczestniczyło podobno 40 proc. wszystkich robotników pracujących w mieście [4]. Masowe protesty odbyły się również w szeregu innych krajów, w tym zwłaszcza imponujące w Austrii (w samym Wiedniu miało zastrajkować 100 tys. robotników). Początkowo miała to być jednorazowa demonstracja i nikt nie planował powtarzania jej w kolejnych latach. Jednak sukces obchodów 1. Maja w 1890r. sprawił, że pod naciskiem działaczy z Francji, Hiszpanii i Skandynawii ustanowiono coroczną tradycję manifestacji pierwszomajowych z hasłami walki o 8-godzinny dzień pracy, ustawy zabezpieczające prawa pracownicze oraz przeciwko wojnie i za powszechnym rozbrojeniem. W wielu krajach, w których tych praw jeszcze nie było, dodawano do tego postulat wolnych i demokratycznych wyborów, wolności zebrań, druku, zakładania związków zawodowych itd. Przez kilka pierwszych lat protesty pierwszomajowe powodowały opór kapitalistów i represje ze strony państwa; we Francji, Włoszech i na Węgrzech dochodziło do krwawych starć z policją, a w Niemczech i Francji próbowano strajkujących wyrzucać z pracy. Pod naciskiem mas klasy panujące musiały jednak stopniowo pogodzić się z tradycją przerywania pracy i demonstracji w dniu 1 Maja.

Pierwsze obchody na ziemiach polskich

Na ziemiach polskich obchody 1 Maja nie mogły przybrać takich rozmiarów, jak na zachodzie Europy – zarówno z powodu niskiego stopnia zorganizowania, jak i mniejszej ilości robotników, a w zaborach pruskim i rosyjskim również z powodu rządowych represji. Pomimo tego istniejące organizacje robotnicze i socjalistyczne dostrzegły potencjał tej idei i przystąpiły do aktywnych działań agitacyjnych. Szybko okazało się też, że hasła 1-majowe padają na podatny grunt i są chętnie podchwytywane przez robotników.

Jak zauważa historyk Feliks Tych: „W 1890r. sytuacja uległa istotnej zmianie jakościowej. (…) nade wszystko pojawia się zupełnie nowy typ strajku – nowy w życiu polskiej i międzynarodowej klasy robotniczej – strajk 1-Majowy. Niezależnie od wszystkich zatargów i konfliktów, które rodziły się w danej fabryce i w konsekwencji prowadziły do takiego czy innego wystąpienia robotniczego – ten strajk zawierał w sobie immanentnie element szczególny: solidarność robotników wszystkich fabryk, gałęzi produkcji, krajów i kontynentów, budził ich świadomość klasową, zawierał też konkretne hasło ekonomiczne unifikujące rozdrobnione wystąpienia: hasło 8-godzinnego dnia roboczego.”[5]

Sami robotnicy wspominali po latach, że przy ówczesnej harówce, trwającej 11-13 godzin, wydawało im się ono obietnicą lepszego jutra i bardziej godnego życia. „(…) przy 8 godzinach pracy robotnik będzie miał wolniejszą głowę i myśl śmielszą, a wtedy nastąpi ostateczny koniec panowania naszych pijawek, wybije godzina wyzwolenia proletariatu” – pisano w jednej z odezw. W innych mówiło się nawet o tym, że obecny poziom techniki pozwoli w przyszłości wprowadzić dzień roboczy długości 3 lub 4 godzin – jeżeli klasa robotnicza będzie dość silna, by o niego walczyć. Wysuwano też argument, że skrócenie dnia pracy zmusi kapitalistów do zatrudnienia większej liczby osób i zmniejszy plagę bezrobocia.

Poprzez odezwy pierwszomajowe starano się również budować proletariacką tożsamość, poczucie siły zjednoczonych robotników, solidarności ludzi pracy różnych zawodów i różnych krajów przeciwko wyzyskiwaczom.
„A my – klasa robotnicza – zgodnie wystąpiwszy ze świętowaniem pierwszego maja, pokażemy im właśnie, jakim jesteśmy olbrzymem i co od nas zależy.
Staną wszystkie fabryki, pustkami świecić będą warsztaty, stanie ruch na kolejach żelaznych, ucichną w kopalniach podziemne roboty, po miastach przestaną kursować tramwaje, wieczorem nie będzie komu pozapalać lamp gazowych, nie wyjdzie żadna gazeta, po sklepach świeżego pieczywa zabraknie.
Wtenczas to zobaczą: rząd i fabrykanci, kim jesteśmy, i jaka to siła w rękach naszych spoczywa, jak wszystko od nas zależy.” – pisano w odezwie Proletariatu z 1891r.[6]

W niektórych ówczesnych odezwach, choć raczej nie wspominano jeszcze o socjalizmie, wysuwano już postulat przyszłego przejęcia na własność fabryk, warsztatów, kolei i innych instytucji przez całe społeczeństwo oraz likwidacji własności prywatnej.

W Galicji i na Śląsku

W 1890r. w Galicji nie było jeszcze partii robotniczej. Kampania na rzecz obchodów 1 Maja była więc prowadzona głównie na łamach pism „Praca” i „Robotnik” oraz w stowarzyszeniach zawodowych. W jednym z artykułów wstępnych pisano: „Robotnicy święcą nie bankietami – bo za biedni, nie koncertami i zabawami, bo nie mają wspólnego domu, gdzie bez nieproszonych opiekunów mogliby gospodarzyć. A że świętuje praca, więc świętuje ciszą w fabrykach i warsztatach”[7].

Przeciwko demonstracji pierwszomajowej wystąpiły stowarzyszenia klas posiadających oraz polskie czasopisma, które widziały w niej zagrożenie dla solidarności narodowej. Polscy fabrykanci żądali od swoich robotników obietnic stawienia się do pracy w dniu 1 Maja i grozili zwolnieniem za nieobecność w tym dniu. Zaniepokoiły się również sfery rządowe, które zezwoliły jedynie na ograniczone zgromadzenia fabryczne bez śpiewów, okrzyków i sztandarów, ale zabroniły pochodów ulicznych. Prasa straszyła zamieszkami. W tej atmosferze pod koniec kwietnia doszło do rozruchów w Białej i Lipniku, podczas których wojsko strzelało do tłumu i użyło bagnetów, zabijając wiele osób. W następnych dniach w okolicznych miejscowościach odbył się strajk protestacyjny, a następnie kilka strajków ekonomicznych, pod wpływem których fabrykanci z bielska i Białej wycofali się z zapowiedzi zwolnień za niestawienie się w pracy 1 Maja, a administracja hut w Żywcu ogłosiła ten dzień wolnym od pracy.

W Białej strajk pierwszomajowy był powszechny, jednak z powodu obsadzenia miasta przez wojsko nie doszło do manifestacji. W Krakowie obchody zostały zakazane przez policję, miasto przeczesywały liczne patrole, a budynki rządowe i obiekty kolejowe zostały obsadzone przez wojsko. Pomimo tego, według Bolesława Drobnera, w okresie międzywojennym jednego z głównych działaczy lewicy PPS, miały się odbyć strajki na budowach oraz zgromadzenie z udziałem ok. 200 osób, głównie murarzy [8]. Za to we Lwowie odbyły się liczne strajki zwłaszcza wśród najlepiej wówczas zorganizowanych pracowników – drukarzy, a pod ratuszem zgromadziło się 3 000 robotników z czerwonymi wstążkami. Kampania na rzecz Pierwszego Maja zaktywizowała środowisko galicyjskich socjalistów i przyczyniła się do założenia później tego roku Partii Robotniczej (przekształconej później w Partię Socjalno-Demokratyczną w Galicji, a następnie Polską Partię Socjalno-Demokratyczną Galicji i Śląska).

W kolejnych latach obchody 1 Maja rozszerzały się. W 1891r. oprócz Białej i Lwowa robotnicy wstrzymali się od pracy także w Nowym Sączu i Stanisławowie. W 1892 zgromadzenia odbyły się już we Lwowie, Krakowie, Białej, Podgórzu, Przemyślu, Stanisławowie i Stryju, a także – pomimo zakazu – w Nowym Sączu i Tarnowie, gdzie zgromadzenia liczyły po 400 osób. Od 1893r. nasilają się represje przeciwko ruchowi robotniczemu i próby zakazów obchodów, dlatego zgromadzenia udało się wówczas zorganizować tylko w czterech miastach. Jednak już w 1894r. strajk pierwszomajowy przybrał niemal powszechny charakter we Lwowie, Krakowie i Podgórzu, strajkowano także w Przemyślu, Stanisławowie i Ottynii. Po raz pierwszy strajkowała większość robotników warsztatów kolejowych, na które rządzący zwracali szczególną uwagę. W Bielsku i Białej komitet fabrykantów zagroził dwutygodniowym lokautem, pomimo tego zastrajkowali stolarze oraz cześć włókniarzy i metalowców.

Rosła liczba miejscowości, w których odbywały się obchody, a także liczba wiecujących. W 1896r. w Stanisławowie, dzięki współpracy polskich socjalistów z radykałami ukraińskimi, masowo stawili się okoliczni chłopi, a ilość zgromadzonych wyniosła ok. 4 tysiące. W Krakowie zaś manifestowało nawet 9 tysięcy osób. Rok później zgromadzenia pierwszomajowe odbyły się już w 16 miastach, w tym po raz pierwszy w głównych ośrodkach górniczych. W 1898r. we Lwowie liczba demonstrantów po raz pierwszy osiągnęła 10 tys. osób, i to pomimo ulewnego deszczu (w Krakowie manifestowało tego dnia 7 tys. osób, a w Jarosławiu – 3 tysiące; wiece odbyły się również w wielu innych miastach).
Istotnymi elementami obchodów pierwszomajowych w zaborze austriackim były robotnicze pieśni oraz czerwone oznaki pierwszomajowe w kolorze czerwonym, za które czasami nawet wydalano z pracy. Czerwone sztandary były wówczas zakazane, jednak partia walczyła o ich legalizację, rozwijała je też z balkonów redakcji pism robotniczych czy niespodziewanie pod koniec pochodu; policja zwykle bała się wtedy interweniować wśród wielotysięcznych tłumów. Charakterystyczne dla ówczesnych obchodów było występowanie mówców, reprezentujących różne narodowości i przemawiających w różnych językach. Na zgromadzeniach przemawiali więc socjaliści i robotnicy polscy, żydowscy, niemieccy, ukraińscy czy czescy.

Skromniej wypadały obchody 1 Maja w zaborze pruskim. Przyczyn było wiele: ostrożna taktyka niemieckiej socjaldemokracji, która dopiero rozpoczęła legalną działalność po okresie ustaw antysocjalistycznych i w pierwszych latach nie przywiązywała zbyt wielkiej wagi do demonstracji pierwszomajowych, zwykle nie wzywając do przerwania pracy i przesuwając pochody na pierwszą niedzielę maja (zmieniło się to dopiero w 1897r.); reżim policyjny, dotkliwy zwłaszcza na ziemiach polskich; brak rozwiniętych organizacji klasy robotniczej. Od 1895r. niedawno powstała PPS zaboru pruskiego próbowała nadać obchodom 1 Maja większy zasięg, jednak ich wysiłki powiodły się tylko częściowo. Początkowo robotnicy po prostu zbierali się na dyskusjach w kółkach w lokalach publicznych, wywieszano także czerwone sztandary (np. w Zaborzu z napisem „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!” – co dla wielu robotników było pierwszym zetknięciem z symbolami ruchu socjalistycznego; w kolejnych latach m.in. w Dębie, na wieży szybu koło Wełnowca, w Malej Dąbrówce, Bytkowie, Królewskiej Hucie, Hajdukach Wielkich, na kopalniach „Viktor”, „Kleofas” i „Mathilde”). W 1895 w manifestacyjnym pochodzie z Królewskiej Huty do Wełnowca uczestniczyło 560 robotników, śpiewających pieśni. W 1896r. 1 maja był okazją do rozpoczęcia strajku w hucie „Liebs” w Wirku, który trwał w kilka dni; dopiero w 1897r. większa ilość robotników z Katowic i okolic udała się małymi grupami do lasu Kokocieniec, gdzie świętowano, a po powrocie do miasta odśpiewano przed dworcem „Czerwony Sztandar”[9]. W 1899r., gdy działał już Sekretariat robotniczy, a górnicy i hutnicy coraz częściej wstępowali do związków zawodowych i uczestniczyli w publicznych zebraniach, czerwone sztandary zostały wywieszone w sześciu widocznych miejscach, w tym na wieży kopalni „Kleofas”, której duża część nie zjechała wówczas do pracy [10].

W Królestwie Polskim

Najsilniejsze organizacje robotnicze działały wówczas w zaborze rosyjskim i to tutaj obchody 1 Maja na ziemiach polskich przybrały wówczas najbardziej masowy charakter. Agitację za pierwszomajowym strajkiem prowadziły Związek Robotników Polskich i II Proletariat. Pomimo gróźb usunięcia z pracy i patroli kozackich na ulicach, 1 Maja 1890r. w Warszawie odbył się strajk polityczny o niespotykanych dotąd rozmiarach. Większość źródeł socjalistycznych ocenia ilość strajkujących na 8 tysięcy, w tym robotników największych zakładów metalowych – Lilpopa, Orthweina, warsztatów kolejowych itd. W tamtym roku nie zanotowano jednak strajków pierwszomajowych w innych miejscowościach Królestwa Polskiego.

Warszawski strajk wywarł na robotnikach duże wrażenie i spowodował dalekosiężne skutki. Spowodował popularyzację strajku jako metody walki. W kolejnych miesiącach liczba strajków o podwyżki zaczęła wzrastać. Dla socjalistów polskich kampania na rzecz obchodów 1 Maja stała się okazją do ożywienia działalności, a wzrastająca ilość protestów robotniczych spowodowała próby nadania im bardziej zorganizowanego charakteru. ZRP i II Proletariat rozpoczęły więc zakładanie Kas Oporu, które były pierwszą w Królestwie Polskim formą organizacji zawodowej robotników (kasy oporu zakładał już Ludwik Waryński, jednakże wówczas objęły one niewielką liczbę osób i istniały zaledwie kilka miesięcy). Masowy napływ robotników do Kas Oporu spowodował dalsze ożywienie walki strajkowej. Stały się one także terenem wspólnej pracy obu organizacji robotniczych. Choć to głównie działacze II Proletariatu opracowali teoretyczne podstawy działania Kas, ZRP włożył więcej pracy w ich zorganizowanie i rozszerzenie z Warszawy na Łódź i Żyrardów.

W 1891r. policja i żandarmeria znacznie uważniej przygotowały się do akcji przeciwko obchodom 1 Maja, zwracając uwagę głównie na większe fabryki, gdzie uniemożliwiono strajk. Pomimo tego do strajku przystąpiły liczne małe zakłady, a liczba strajkujących jest oceniania na 10-20 tys. (historycy uznają pierwszą liczbę za bliższą prawdy [11]). W tamtym roku szczególnie widoczna była duża liczba strajkujących kobiet.

Po raz pierwszy strajk pierwszomajowy odbył się też w Łodzi. W 1891r. objął on jednak tylko jedną fabrykę, choć należącą do największych – zakłady Poznańskiego, znane z brutalnego wyzysku i wyjątkowo niskich płac. Przed bramami zakładu zebrał się tłum około 800 robotników, którzy zażądali od właściciela skrócenia dnia roboczego i podwyżki. Na żądanie rozejścia się oświadczyli, że „od bramy nie odejdą i do roboty nikogo nie wpuszczą”. Robotnicy stawili nawet opór patrolowi wojskowo-policyjnemu. Rozproszył ich dopiero atak kozaków i policji konnej. Również następnego dnia, widząc Poznańskiego na podwórzu fabryki, ok. 600 robotników porzuciło pracę, wybiegło z warsztatów i zaczęło się od niego domagać podwyżki. Tego dnia aresztowano 45 aktywnych uczestników strajku, Poznański podwyższył jednak pensję do poziomu innych fabryk łódzkich.

Najpoważniejszy strajk pierwszomajowy miał jednak tego roku miejsce w Żyrardowie. Już w kwietniu w mieście kolportowane były broszurki, a po murach i płotach rozlepiane odezwy, pisane zarówno przez organizacje socjalistyczne, jak i samych robotników. 1 Maja od rana do pracy nie przystąpiło ok. 800 robotników, którzy zaczęli namawiać innych do dołączenia do strajku. Około jedenastej strajkowała już cała załoga największej fabryki w kraju – prawdopodobnie ok. 9 tys. osób [12]. Robotnicy postanowili nie przerywać strajku również kolejnego dnia. Od 2 maja do Żyrardowa przybywały kolejne posiłki wojska, policji i kozaków, rozpoczęły się starcia między nimi a manifestującymi robotnikami. Aresztowanym wymierzano karę publicznej chłosty, robotników z innych miejscowości wysiedlano do miejsc pochodzenia, a tych z innych zaborów wydalano za granicę. W ten sposób setki ludzi zostały pozbawione środków do życia. Ci z samego Żyrardowa zostali oddani pod nadzór policyjny. Pomimo tego, jeszcze 4 maja nikt nie stawił się w pracy. Od następnego dnia strajk zaczął wygasać, ale normalną pracę fabryka podjęła dopiero 8 maja. Robotnicy wywalczyli m.in. zniesienie nieuzasadnionych potrąceń z pensji, w kilka tygodni po strajku dzień roboczy został skrócony o jedną godzinę. Strajk żyrardowski spowodował również rozciągnięcie rosyjskich ustaw fabrycznych na Królestwo Polskie, gdzie wcześniej nie obowiązywały.

Wypadki z roku 1891 były już bezpośrednią zapowiedzią tego, co rok później wydarzyło się w Łodzi.

Bunt łódzki

Strajk w fabryce Poznańskiego z 1891r. zaalarmował władze zaborcze i fabrykantów z Łodzi. Na ten największy w Królestwie Polskim ośrodek przemysłowy zwrócono szczególną uwagę. Również organizacje robotnicze prowadziły tu bardzo aktywne działania. Jednak w listopadzie Związek Robotników Polskich – który w Łodzi miał znacznie liczniejsze kadry, niż II Proletariat – został niemal rozbity aresztowaniami. Czołowi działacze trafili do więzienia, a odbywanie zebrań stało się prawie niemożliwe. Jednak represje nie zdołały powstrzymać rozpoczętej działalności. Odezwy 1-majowe były kolportowane po fabrykach, już 28 kwietnia na ulicach zauważono zbierające się grupki robotników. 1 Maja wypadał jednak w niedzielę i fabryki były tego dnia zamknięte. Ten dzień przebiegł więc zupełnie spokojnie. Również 2 maja rano pozornie nic jeszcze nie zapowiadało nadchodzących wydarzeń.

Był to jednak spokój przed burzą. W poniedziałek 2 maja strajki rozpoczęły się w 8 fabrykach – wyłącznie małych i średnich [13]. Pięć z nich, zatrudniających w sumie niecałe 800 osób, udało się zatrzymać całkowicie. Następnego dnia rano wydawało się, że strajk przygasa: trwał już tylko w dwóch fabrykach i w obu był częściowy. Jednak strajkujący robotnicy przędzalni Geldnera poszli do innych fabryk i namawiali pracowników do przerwania pracy. Po przerwie obiadowej strajk zaczął się rozszerzać: do końca dnia strajkowało już 2 800 robotników z pięciu fabryk, z których dwie były całkowicie sparaliżowane. Doszło do pierwszych starć z policją i aresztowań.

Czwartego maja od rana do strajku przyłączały się kolejne zakłady. Już o szóstej robotnicy zaczęli gromadzić się przed bramami fabryk i oświadczać, ze nikogo do nich nie wpuszczą. Godzinę później zastrajkowała 3-tysięczna załoga największej z fabryk Scheiblera. Strajkujący chodzili do kolejnych fabryk i agitowali za przerwaniem pracy. Wieczorem tego dnia w Łodzi strajkowało już co najmniej 15 tys. robotników, a także dwa niewielkie zakłady poza miastem. Piątego maja fabrykanci i gubernator Miller wysyłali do Warszawy kolejne panikarskie depesze, w których informowali, że strajkuje już ponad 30 tysięcy robotników i liczba ta zwiększa się „z każdą minutą”. Pracownicy jawnie odbywali pochody po ulicach, wchodzili do fabryk i zatrzymywali w nich maszyny parowe. Część fabrykantów była już gotowa dać robotnikom 8 proc. podwyżki i skrócić czas pracy o godzinę dziennie. Następnego dnia do strajku przystąpiła ostatnia z większych pracujących dotąd fabryk – zakłady Poznańskiego, a w ślad za nią pozostałe. Strajk stał się powszechny nie tylko w całym przemyśle łódzkim, ale też wśród murarzy, pracowników magazynów, kolei i innych zakładów. Liczby strajkujących nie dało się już dokładnie oszacować, prawdopodobnie wynosiła ok. 50-60 tysięcy.

Tego samego dnia rozpoczęła się jednak energiczna kontrakcja wojska, które oddawało już strzały z broni palnej. Generał Hurko depeszował z Warszawy, by strzelać i nie oszczędzać nabojów. Robotnicy stawili opór, próbowali odbijać aresztowanych, budowali barykady. Wojsku udało się opanować ulice, choć następnego dnia starcia trwały nadal. Chociaż w samej Łodzi robotników zepchnięto do defensywy, to 7 maja strajk powszechny objął Pabianice, a 9 – Zgierz i Widzew (który wówczas nie był częścią Łodzi). Pracę przerywano również w fabrykach w Zduńskiej Woli.

Do końca drugiego tygodnia maja strajk udało się władzom wszędzie zlikwidować. Liczba ofiar śmiertelnych do dziś nie jest znana – ocenia się ją jednak na co najmniej kilkadziesiąt. Strajk spowodował ustępstwa ze strony fabrykantów i rządu. Przed kolejnym 1 Maja dzień pracy ograniczono o godzinę, a robotnikom przyznawano podwyżki.

Bunt łódzki był największym na ziemiach polskich wystąpieniem robotniczym aż do rewolucji 1905 roku i jak nic innego unaocznił robotnikom, że państwo jest sprzymierzeńcem fabrykantów. Odbił się szerokim echem w całej Europie – nawet w bardziej uprzemysłowionych krajach tak długie strajki powszechne w tym czasie niemal się nie zdarzały.

W Zagłębiu Dąbrowskim

W Zagłębiu pierwsze obchody odbyły się dopiero w 1894r. Od razu jednak doszło do kilku poważnych strajków: w odlewni Fitznera i Gampera w Sosnowcu (1200 pracowników), przędzalni Dietla (2000) i na kopalni „Michał”. Podobnie jak w Łodzi i Żyrardowie, także i tutaj strajki przedłużały się do kilku dni i zakończyły częściowymi zwycięstwami. Strajki takie powtarzały się w kolejnych latach – m.in. w 1896r. w Hucie Bankowej, której 3-tysięczna załoga wywalczyła podwyżki. 1 Maja 1895r. stanęły kopalnie „Feliks” i „Kazimierz”, gdzie górnicy zażądali 8-godzinnego dnia pracy. Strajki pierwszomajowe odbywały się także w Dąbrowie Górniczej i Zawierciu.

Stopniowo tradycja pierwszomajowych strajków przenikała do innych miast Królestwa – m.in. Radomia, Kalisza, Częstochowy. Od 1898r. Polska Partia socjalistyczna rozpoczęła organizowanie Zgromadzeń Ludowych – demonstracyjnych pochodów z czerwonymi sztandarami, początkowo w Warszawie i Zagłębiu. Za pierwszym razem w Warszawie w pochodzie miało wziąć udział 2 tys. osób (w Zagłębiu – ok. 1 000), a w kolejnym roku już kilka tysięcy.

Pierwsze naprawdę masowe obchody 1 Maja w Królestwie Polskim miały jednak miejsce dopiero w 1905 roku, kiedy to podczas trwającej rewolucji odbył się ogólnokrajowy strajk powszechny i demonstracje w wielu miastach, a w Warszawie – kilkudziesięciotysięczny pochód w Alejach Jerozolimskich, zorganizowany przez SDKPiL.

Obchody 1 Maja w latach 90-tych XIX wieku nie były jakimiś izolowanymi wydarzeniami, podczas których organizacje robotnicze wychodziły na ulice tylko po to, by zaznaczyć swoją obecność. Przeciwnie: były one ściśle powiązane z całoroczną pracą tych partii, były okazją do szerzenia świadomości, wciągania do działalności kolejnych osób, zakładania komórek w miastach, w których wcześniej ich nie było, docierania do coraz szerszych warstw pracowników z postulatami, które oni sami zaczynali już wysuwać. Były impulsem do nasilenia walk robotniczych o godne warunki pracy i życia, a także możliwością łączenia żądań pracowników poszczególnych zakładów z postulatami całej klasy robotniczej i tworzenia poczucia międzynarodowej solidarności ludzi pracy – w walce o lepsze jutro.

—————————————————————
[1] Howard Zinn, Ludowa historia Stanów Zjednoczonych, Warszawa 2016, s. 355-358
[2] https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=3355452927802633&id=341113802569909&__xts__[0]=68.ARB9nyYY_HDzFR4DKjlR5jhiLIZb68I4vF6SVCXHp3ujg4ATGYiKEj0NNlDrsB0_fqZc7QJurkVWYQwZ8jsOmPEAKcJAYoaObZeOm2PdxKjoKHGdHKYSmeqOEXAWxAQzp8Uegckw7JmkddCQbQWLS-ku_-u8FAODUJ6GK_ijkog9YVfoCGHZD8jBBwtiJ-nZDoS6LB3kkLoW9dSnudEV_wopsi8_jDkkPiq67oGFwcdYvJ7h78aQse7zuSq5yE2oOkT3TLVdaL093GqgM3anJRaYSSOXDVudNIBjWNm0gJ1QsQxb3bBlOSzRLHX5fspC5Al2pqDgd-_OTtiWQm2Yem35XA&__tn__=-R
[3] „Jak powstało I co oznacza święto 1 Maja?”, ulotka Komitetu Robotniczego Zagłębia Dąbrowskiego PPS, 1906, https://polona.pl/item/1-maj-jak-powstalo-i-co-oznacza-swieto-1-go-maja,NzM3OTU1NDE/4/#info:metadata
[4] Eric Hobsbawm, The History of May Day, https://tribunemag.co.uk/2019/05/the-history-of-may-day?fbclid=IwAR28DgVx-KWV44ZR5tQKbqUO-WVzIvtTM5PjRYukBMRx4Q59Yu8yWLf6DBc
[5] Felik Tych, Narodziny masowego ruchu klasy robotniczej w Królestwie Polskim, w: Polska klasa robotnicza. Studia Historyczne, t. II, Warszawa 1971, s. 19-20
[6] Wypadki majowe 1891 roku w Żyrardowie, Warszawa 1973
[7] Walentyna Łajdus, Polska Partia Socjalno-Demokratyczna Galicji i Śląska 1890-1919, Warszawa 1983, s. 96
[8] Bolesław Drobner, Drogowskazy, Kraków 1945, s. 10-14
[9] Franciszek Hawranek, Polska i niemiecka socjaldemokracja na Górnym Śląsku w latach 1890-1914, Opole 1977, s. 87-93
[10] Ruch zawodowy w Polsce, Zarys dziejów, Tom I, Warszawa 1974
[11] Felik Tych, Narodziny masowego ruchu klasy robotniczej w Królestwie Polskim, w: Polska klasa robotnicza. Studia Historyczne, t. II, Warszawa 1971, s. 29
[12] Wypadki majowe 1891 roku w Żyrardowie, Warszawa 1973
[13] Adam Próchnik, Bunt łódzki w roku 1892, Warszawa 1950

About admin

Scroll To Top