Home / Komentarze i analizy / Walka klas w czasach zarazy
Walka klas w czasach zarazy

Walka klas w czasach zarazy

Kacper Pluta

Pandemia koronawirusa obnażyła słabość kapitalizmu i z dużym prawdopodobieństwem stanowi detonator nadchodzącego kryzysu gospodarczego. W Polsce po pierwotnym niefrasobliwym optymizmie rządu PiS nie pozostało już śladu, a mobilizacja przeciwko wirusowi ukazała skalę problemów państwowej ochrony zdrowia. Dla klasy pracującej w Polsce epidemia jest doświadczeniem, które z jednej strony podkreśla istniejące od wielu lat patologie w miejscu pracy (np. umowy śmieciowe), a z drugiej strony stawia na porządku dnia fakt, że bez naszej codziennej pracy społeczeństwo nie może funkcjonować.

Umowy śmieciowe – patologia w pełnej okazałości

Pierwszymi ofiarami paraliżu gospodarczego stają się pracownicy zatrudnieni na umowach pozakodeksowych, czy też zmuszone do samozatrudnienia, w sektorach usługowych, które zawiesiły działalność w pierwszej kolejności. Mowa o kinach, teatrach, firmach z branży turystycznej. W europejskich liniach lotniczych gdzie samozatrudnienie jest coraz powszechniejszą praktyką – tysiące miejsc pracy są już dziś zagrożone.

W Polsce osoby pracujące w szeroko rozumianej kulturze często żyją z miesiąca na miesiąc – przerwanie życia kulturalnego oznacza dla nich koniec dochodów i zerowe gwarancje zatrudnienia. Wielu pracodawców po kilku tygodniach zawieszenia lub znacznego ograniczenia działalności po prostu wypowie umowy pozakodeksowe – tak zwolnieni pracownicy nie mają prawa ani do wynikającego z kodeksu pracy okresu wypowiedzenia, ani do zasiłku dla bezrobotnych. Przedłużająca się kwarantanna pozbawi tysiące ludzi środków do życia, podczas gdy „czynsz nie czeka”.

Sytuacja ta jest skrajną konsekwencją elastycznego rynku pracy, gdzie większość klasy pracującej nie jest objęta układami zbiorowymi, a znacząca mniejszość nie jest nawet w świetle prawa pracownikami. Jesteśmy dopiero na początku drogi – pełny zakres szkód w gospodarce i życiu milionów pracowników jest wciąż trudny do przewidzenia, zwłaszcza kiedy tygodnie (czy miesiące) spowolnienia gospodarczego przerodzą się w pełną recesję. Ten wstrząs powinien jednak posłużyć za ostateczny sygnał do walki z umowami śmieciowymi i za objęciem maksymalnej liczby ludzi pracy układami zbiorowymi.

Pracownicza walka z wirusem

Wiele zakładów pracy, które nie otrzymały ustawowego nakazu izolacji (a ich funkcjonowanie nie jest niezbędne do przetrwania epidemii) nadal pracuje pełną parą. W przypadku tych przedsiębiorstw kapitaliści krótkowzrocznie starają się uratować jak najwięcej zysków, mimo że są to często zakłady, pod których dachami pracują setki lub tysiące ludzi. Gdyby były to publiczne zgromadzenia, takie ilości ludzi dawno zostałyby odesłane do domu. W licznych tego typu zakładach pracy w Europie trwa walka o wprowadzenie postojów; w Polsce jednym z przykładów jest zatrudniająca 11 tysięcy ludzi fabryka Volkswagena gdzie związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej domagają się postojowego z zachowaniem płacy.

Część pracowników w Polsce, szczególnie w korporacjach ma techniczną możliwość pracy z domu w czasie epidemii – mimo to, wiele korporacji odmawia im nawet tego prawa. Jak donieśli nam pracownicy jednej z firm działających w sektorze usług dla IT, szefostwo nie opracowało wcześniej procedury pracy zdalnej i teraz wolą ryzykować zdrowiem pracowników niż zakłócić funkcjonowanie firmy.

W licznych przedsiębiorstwach pracownicy zwracają uwagę na brak możliwości sanitarnej pracy. Brak środków dezynfekujących (czy nawet zwykłych środków czystości), brak rozwiązań organizacyjnych pozwalających na bezpieczniejszą pracę, zwracają uwagę pracowników i związkowców. Przedstawiciele Solidarności w handlu zwracają uwagę, że w tej branży mimo zamknięć, nadal pracuje ponad milion pracowników. Dystrybucja żywności i innych artykułów pierwszej potrzeby musi trwać, jednak wprowadzenie procedur zmniejszających szanse rozprzestrzeniania infekcji jest kompletnie chaotyczne, różne w różnych sieciach handlowych. Związkowcy z „S” domagają się m.in. procedur definiujących liczbę klientów mogących przebywać jednocześnie w sklepach w zależności od ich wielkości, środków dezynfekcyjnych i ochrony osobistej oraz skrócenia czasu pracy z zachowaniem pełnej płacy. W magazynach Amazon, znanych z wysokiego rygoru i tempa pracy, związkowcy domagają się wprowadzenia szeregu procedur antyseptycznych jak i zrezygnowania z morderczego tempa pracy, które uniemożliwia zachowanie odpowiedniej higieny.

Pracownicy Poczty Polskiej w związku z nieadekwatnymi środkami ochronnymi podjętymi przez zarząd firmy, wystosowali petycję o zamknięcie urzędów i węzłów pocztowych na okres kwarantanny z zachowaniem 100% wynagrodzenia. Dotychczasowe działania zarządu polegały m.in. na wprowadzeniu dodatku finansowego 50 zł na samodzielny zakup środków ochronnych. Jest to działanie jednocześnie nieskuteczne, gdyż jak wiadomo panują wielkie braki tych artykułów na rynku, jak i sprzeczne z duchem kodeksu pracy, który wskazuje pracodawcę jako odpowiedzialnego za zabezpieczenie właściwych warunków pracy, materiałów BHP itd.

Symptomatyczna sytuacja w LOT

Przykładów doświadczeń pracowników w zetknięciu z obecnym kryzysem jest tysiące – dobrą ilustracją całego zjawiska jest przykład PLL LOT. Państwowy przewoźnik lotniczy realizuje obecnie plan powrotów Polaków zza granicy. W mediach pracownicy LOT, głównie stewardessy opowiadają o swoim doświadczeniu. Mowa m.in. o reglamentowaniu środków ochrony, braku dbałości o dezynfekcję samolotów, chaosie informacyjnym i autorytarnym zmuszaniu pracowników do wykonywania ryzykownych zadań. W wywiadzie, który ukazał się w Gazecie Wyborczej opisano sytuację kiedy wobec oporu pracownic szefostwo odpowiedziało, że „jest to służba” i „wiedziały na co się pisały”. Bezczelny i mobbingowy ton managerów w LOT nie jest niespodzianką, dochodzi jednak do tego konkretne ryzyko dla pracownic, które często nie mają etatów lecz pracują w systemie B2B (forma samozatrudnienia). Niestawienie się na lot skutkuje w najlepszym razie kilkuset-złotową karą, a w przypadku zachorowania („nieuzasadnionej nieobecności”) mogą zostać zwolnione.

Przykład LOT-u pokazuje do czego prowadzi patologia umów śmieciowych i samozatrudnienia. Komenderowanie pracownikami jak armią i wszechwładza szefostwa przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek odpowiedzialności za negatywne skutki dla pracowników (ekonomiczne czy zdrowotne), które widzimy w LOT to także element codzienności dla całej klasy pracującej, uwydatniony obecnie do skrajności przez epidemię.

Świat pracy na rozdrożu

Z jednej strony to pracownicy zapłacą za nadchodzący kryzys – rząd nie przedstawił do tej pory nawet cienia propozycji dla pracowników (podczas gdy przedstawił takie dla przedsiębiorców). Z drugiej strony, widzimy dzisiaj, nawet w propagandzie rządu, jak kluczowe dla społeczeństwa jest „trwanie na posterunku” pracowników handlu, transportu i oczywiście ochrony zdrowia. Ta ostatnia nazywana jest nawet przez polityków „pierwszą linią frontu” i „bohaterami” – jednak gdzie były te peany kiedy pielęgniarki prowadziły kolejne strajki za godnymi płacami i warunkami pracy podczas wszystkich dotychczasowych rządów PiS? Nie łudźmy się, że w obliczu kryzysu światu pracy zostanie okazana jakakolwiek wdzięczność. Pierwsze jaskółki recesji będą towarzyszyć zwolnieniom w przemyśle, korekty budżetowe prędzej czy później zamanifestują się w postaci cięć w sektorze publicznym. Po krótkim okresie wzrostu płac, kapitaliści będą szukać metod by w sytuacji kryzysowej oszczędzić na pracownikach, np. poprzez cięcia płac jak rekomenduje NBP (komunikat zarządu NBP z 16 marca 2020).

Negatywne skutki gospodarcze obecnych wydarzeń są nieuniknione – świat pracy musi przygotować się do mobilizacji. Organizacje pracowników już wykazały się większą czujnością niż rząd i pracodawcy – poza wymienionymi powyżej propozycjami w konkretnych zakładach pracy, do generalnych działań antykryzysowych przekonywał już 4 marca OPZZ, apel został zignorowany przez rząd Morawieckiego. W tym ponurym kryzysie miliony mają okazję zobaczyć, że to ich praca pozwala społeczeństwu funkcjonować – a zaprzestanie pracy na masową skalę (w zorganizowany sposób w postaci strajku generalnego) pokazałoby potęgę ludzi pracy. W najbliższych tygodniach tysiące będą zmagać się z problemami finansowymi, w miesiącach gdy nadejdzie recesja – nawet miliony. Już teraz konieczne jest przygotowywanie frontu pracowników do walki o realizację naszych życiowych postulatów i w konsekwencji walki z kapitalizmem – systemem chaosu.

  • Wstrzymać opłaty czynszowe i płatności rat kredytów dla tracących możliwość pracy zarobkowej
  • Wstrzymanie eksmisji i odłączania mediów
  • Zakaz zwolnień w czasie trwania epidemii
  • Wprowadzenie komitetów pracowniczych kontrolujących procedury sanitarne w przedsiębiorstwach i natychmiastowe spełnienie postulatów pracowniczych w kwestii bezpieczeństwa sanitarnego
  • Skrócenie czasu pracy przy zachowaniu 100% płacy w miejscach pracy niezbędnych podczas epidemii
  • Praca zdalna lub 100% płatne postojowe w pozostałych miejscach pracy
  • Powszechne testowanie na obecność koronawirusa z priorytetem dla ludzi mającymi kontakt z zarażonymi
  • Likwidacja umów śmieciowych, walczmy o układy zbiorowe dla całej klasy pracującej
  • Kontrola pracownicza nad finansami firm, które planują zwolnienia lub bankructwo
  • Nacjonalizacja pod kontrolą pracowniczą wielkiego biznesu; kontrola pracownicza w firmach państwowych
  • Demokratyczne planowanie gospodarcze w celu spełnienia potrzeb całego społeczeństwa

About admin

Scroll To Top