Home / Komentarze i analizy / Czas na prawdziwy rozdział Kościoła od państwa
Czas na prawdziwy rozdział Kościoła od państwa
dav

Czas na prawdziwy rozdział Kościoła od państwa

Tekst ukazał się w 44. numerze Jedności Pracowniczej pod tytułem „Oddzielić Kościół od państwa!”
„Dość sekretów i kłamstw, dość wojny przeciw kobietom, dość drenowania publicznego majątku…”
Tadeusz Światło

Instytucja Kościoła katolickiego w Polsce cieszy się ogromną władzą, wpływami politycznymi i bogactwem. Żaden rząd III RP nie odważył się zakwestionować przywilejów Kościoła. Jednak ostatnie lata zadają coraz to nowe ciosy w wiarygodność Kościoła i obnażają hipokryzję hierarchów. Od antyaborcyjnej ofensywy środowisk religijnych, przez skandale pedofilskie, po finansową pazerność – Kościół gromadzi materiał pod społeczną eksplozję wymierzoną przeciwko niemu i związanych z nim polityków.

Popularność filmu „Kler”, który według danych dystrybutora jest już najpopularniejszym filmem roku 2018 (i zanosi się na to, że będzie w czołówce polskich filmów po 1989), jest wskaźnikiem tej sytuacji. Codzienne „grzechy” duchowieństwa są powszechnie znane również krytycznie myślącym katolikom. Z pewnym opóźnieniem dociera natomiast do Polski świadomość o skali pedofilii i tuszowania skandali przez hierarchów. Skandale pedofilskie wyszły na światło dzienne w krajach takich jak USA już 2 dekady temu. Jednocześnie w Polsce za sprawą protestów przeciwko zakazowi aborcji wzrosła świadomość o anty-kobiecej roli hierarchii kościelnej, zwłaszcza wśród młodego pokolenia. Kościół jest też do pewnego stopnia postrzegany jako wspólnik rządu – wg badań opinii publicznej Kościół przestaje być postrzegany jako neutralny. Jawna polityczność zarezerwowana wcześniej dla – mimo wszystko marginalnego w strukturze KK – środowiska ojca-milionera Rydzyka, staje się teraz dominującą cechą instytucji (zwłaszcza w oczach młodych).

Potęga polskiego Kościoła

Pozycja Kościoła w Polsce jest silnie związana z historią restauracji kapitalizmu. Po transformacji Kościół katolicki był najsilniejszą instytucją i ośrodkiem ideologicznym. Pozwoliło to Kościołowi usadowić się jako ideowy kamień węgielny kapitalistycznej III RP. Nowy system i jego elity ochoczo podporządkowały się dyktatowi Kościoła (ekipa post-solidarnościowa) lub stopniowo skapitulowały przed nim (nominalnie lewicowy rząd SLD). W 1993 r. podpisano umowę konkordatową z Watykanem, której zapisy, mimo że teoretycznie zapewniają rozdział Kościoła od państwa, w rzeczywistości otworzyły drogę dla religii w szkołach publicznych, funkcjonowania szkół religijnych ze wsparciem budżetu państwa, różnych pośrednich form wspierania Kościoła przez instytucje publiczne jak zatrudnianie kapelanów itp.

W latach 90 rola kleru w życiu społecznym wzrosła ogromnie. Politycy klękali przed Kościołem dosłownie i w przenośni – realizując linię Kościoła ograniczając prawo do aborcji i włączając Kościół w funkcjonowanie państwa. Religia w szkołach pozwoliła na jeszcze szerszą kontrolę konserwatywnego katolicyzmu nad kształtowaniem postaw młodzieży, wpajaniem „wzorców moralności” zdefiniowanych przez doktrynę polskiego Kościoła. Lekcje religii w szkołach stały się przestrzenią dla nauczania anty-naukowych i pełnych uprzedzeń treści np. o homoseksualizmie czy aborcji.

Nie bez znaczenia jest też bogactwo materialne i szereg przywilejów fiskalnych i prawnych jakim cieszy się Kościół. Szczególną rolę odegrała tu Komisja Majątkowa dla Kościoła katolickiego. Komisja działająca w latach 1989-2011, była kościelno-rządową instytucją mającą na celu polubowne dochodzenie do zwracania Kościołowi majątków „zagarniętych” w czasie PRL. W podobnym duchu jak reprywatyzacja zakładów i kamienic, działania KM miały na celu odwrócić skutki reformy rolnej i nacjonalizacji z czasów PRL. W rzeczywistości Kościół wcale nie został „ograbiony” w PRL. Reforma rolna PKWN odebrała ziemie magnatom i rozparcelowała je pomiędzy drobnych rolników – Kościół stracił wówczas jedynie lasy, które znacjonalizowano jako dobro publiczne. Dopiero kilka lat później rozparcelowano posiadłości ziemskie Kościoła, były one bowiem wyłączone z obrotu (zasada „martwej ręki”), tym samym nie mogły zostać użyte do wsparcia odbudowy drobnego rolnictwa lub innych społecznie użytecznych celów. Należy zaznaczyć, że proboszczowie zachowali swoje parcele ziemskie wielkości 50-100 hektarów, trudno więc mówić o „grabieży”. Gierkowska liberalizacja pozwoliła wręcz Kościołowi się wzbogacić na nieopodatkowanej pobocznej działalności gospodarczej.

Oczywiście pod kontrolę państwa przeszły w latach 40 prowadzone przez Kościół szpitale, przytułki, przedszkola itd. Było to właściwe działanie z punktu widzenia budowy nowoczesnych usług publicznych – brak przejęcia przez państwo tego typu instytucji miało tragiczne konsekwencje np. Irlandii (słynna sprawa domów samotnej matki, prowadzonych przez zakon Magdalenek, gdzie odkryto masowe groby dzieci oraz ujawniono praktyki znęcania się nad podopiecznymi).

Komisja Majątkowa KK przykuła uwagę pod koniec jej istnienia w związku z licznymi skandalami finansowymi, w które zaangażowani byli duchowni, biznesmeni, rzeczoznawcy. Miliony złotych z budżetu trafiły do prywatnych kieszeni. Korupcja i kradzież w poszczególnych przypadkach blednie jednak w porównaniu z legalnym skokiem na kasę – Kościołowi przyznano w gotówce i gruntach równoważność ok 5 mld złotych! Grunty przyznane Kościołowi są nieraz kwestiami konfliktu z lokalnymi społecznościami, jak krakowski park Jalu Kurka, który został zamknięty dla mieszkańców po przekazaniu go zakonowi Salwatorian.

Podsumowując: Kościół katolicki wywodzący się z chrześcijańskiej tradycji ubóstwa obłowił się na społecznym majątku na setki milionów złotych i ok 160 tysięcy hektarów (z których czerpie dziesiątki milionów złotych zysków np. z dopłat rolniczych). Kościół cieszy się przywilejami podatkowymi i skutecznie blokuje wszelkie próby unormowania tej sytuacji. Miliony złotych trafiają z budżetu państwa na Fundusz Kościelny i rozmaite projekty w rodzaju inicjatyw edukacyjnych i kulturalnych. Królem religijnego biznesu jest oczywiście Tadeusz Rydzyk, którego inicjatywy gospodarcze są hojnie wspierane przez rząd.

Zorganizowany opór

Jednak mimo całej swojej potęgi, Kościół i konserwatywni politycy musieli ulec ruchowi społecznemu jaki zmobilizował się podczas Czarnego Protestu. Od czasu delegalizacji aborcji ponad 20 lat temu, nie było tajemnicą jaki jest stosunek Kościoła do praw reprodukcyjnych oraz fakt, że Kościół pociągnie za wszelkie możliwe sznurki, by utrudnić życie kobietom. Jednak teraz, całkiem nowe pokolenie kobiet poznało na własnym doświadczeniu arogancję i butę hierarchów kościelnych. Bunt jaki wybuchł w 2016 nieprędko da o sobie zapomnieć – oraz co istotne, pozwolił wielu tysiącom młodych ludzi na dojście do własnych wniosków co do roli Kościoła w życiu społecznym. Poglądy, dotychczas ograniczone do środowisk antyklerykalnych i starszego pokolenia pamiętającego wdarcie się religii do szpitali i szkół, stają się czymś oczywistym dla warstwy młodzieży. Ograniczone prawa reprodukcyjne jak i brak nowoczesnej edukacji seksualnej zaczynają budzić sprzeciw i oburzenie wśród młodych – którzy mogą dziś śledzić wydarzenia za granicą i dostrzegają, że Polska odstaje pod tym względem od bardziej rozwiniętych krajów.

Dobrym przykładem do myślenia o strategii dla ruchów kwestionujących wszechwładzę Kościoła jest Irlandia. Kraj ten, był do niedawna twierdzą KK, z najbardziej restrykcyjnym prawem aborcyjnym w Europie i wielką (większą niż w Polsce) rolą kleru w edukacji i ochronie zdrowia. Szereg skandali – jak pedofilia w Kościele, wspomniane uprzednio pralnie Magdalenek, głośna śmierć kobiety, której odmówiono prawa do aborcji – podkopały autorytet Kościoła, który od zarania państwa irlandzkiego był kręgosłupem tamtejszej klasy panującej. Nowe pokolenie weszło na arenę walki z zupełnie inną świadomością w kwestii praw reprodukcyjnych, LGBT, świeckiego państwa itd. Spośród licznych toczących się walk, ta kluczowa (o zniesienie konstytucyjnego zakazu aborcji) odniosła w ostatnich miesiącach pierwszy sukces.

Fala zmian i walk o postęp społeczny nastanie również w naszym kraju. Przeciwnik jest potężny, ale nawet ta potężna twierdza zacznie się kruszyć. Potencjalnie tykającą bombą jest pedofilia w Kościele, której udokumentowanych przypadków są na razie setki, ale ta liczba może w każdej chwili lawinowo wzrosnąć, jeśli ofiary zdecydują się mówić. Obrońcy Kościoła twierdzą, że „pedofilia w Kościele” to generalizacja, nie każdy ksiądz jest pedofilem, a zjawisko występuje również w innych grupach. Oczywiście przemoc seksualna w tym wobec dzieci istnieje w społeczeństwie – jej skalę ujawnił np. fenomen #metoo. Ale sednem problemu jest to, że autorytarne instytucje dysponujące pieniędzmi i władzą (czy to Kościół katolicki czy wielki biznes Hollywood) są w stanie tuszować sprawy, zamykać ludziom usta pieniędzmi i unikać odpowiedzialności. Hipokryzja duchownych jest tym bardziej uderzająca, że mają czelność nauczać o „życiu w czystości” i stygmatyzować seks. Dryf Kościoła w prawo i coraz większe przyzwolenie na nacjonalizm i autorytaryzm oraz przestarzałe koncepcje w kwestii praw reprodukcyjnych czy LGBT, w końcu zderzą się ze zmieniającą się świadomością i wzrastającym gniewem.

– Prawdziwy rozdział Kościoła od państwa!
– Wycofanie religii ze szkół
– Renacjonalizacja majątku przyznanego Kościołowi jeśli wymaga tego interes społeczny
– Dość przywilejów podatkowych i publicznych prezentów dla Kościoła
– Pełne prawa reprodukcyjne, rzetelna i inkluzywna edukacja seksualna w szkołach, zniesienie „klauzuli sumienia”

About admin

Scroll To Top