Home / Ideologia / Historia / 1918 – Wojna, Rewolucja, Niepodległość
1918 – Wojna, Rewolucja, Niepodległość
dav

1918 – Wojna, Rewolucja, Niepodległość

Tekst ukazał się w nr 44 „Jedności Pracowniczej”, piśmie Alternatywy Socjalistycznej

Piotr Tronina

W setną rocznice odzyskania przez Polskę niepodległości odbędzie się wiele uroczystości, będą wygłaszane mowy, sławieni będą „wielcy Polacy”, którym kraj nasz zawdzięczać ma niepodległość. Stawiane będą (i już są) pomniki, wmurowywane tablice okolicznościowe, malowane murale na blokach, a nawet powstaną „ławki niepodległości” (projekt niebagatelny bo wart 4 mln. złotych), które będą przemawiały głosem Józefa Piłsudskiego. Sam Piłsudski będzie głównym bohaterem uroczystości „ku czci”, i zgodnie przez większość autorytetów i opiniotwórczych mediów, od prawa do „lewa”, kreowany będzie na twórcę nieodległości. Oczywiście nacjonalistyczna prawica będzie też coś przebąkiwać o rzekomych zasługach Romana Dmowskiego, znanego antysemity i carskiego lojalisty. W potoku patriotycznych mów i uniesień zabraknie tylko jednego, rzetelnego przedstawienia tego co wydarzyło się w 1918 roku i wyjaśnienia faktu jak to się stało że Polacy odzyskali narodowa niezawisłość, mimo że żadna siła militarna nie walczyła przed jesienią tego roku o jej odzyskanie?

Żeby to zrozumieć naświetlić należy zarówno sytuację międzynarodowa, która wytworzyła się pod koniec I wojny światowej i roli w niej ziem polskich, jak i sytuację społeczną, którą zrodziła kończąca się wojna imperialistyczna. Jeśli bliżej przyjrzeć się sprawie, wspólnym mianownikiem obu jest jedno słowo – rewolucja. Zmierzyć należy się także z „legendą Piłsudskiego”, kreowaną przez jego zwolenników już od 1918 roku, a nasilającą się za czasów dyktatury sanacyjnej po zamachu majowym w 1926 roku, odrodzoną i kultywowaną za czasów III RP. Słów kilka należy też poświecić innej legendzie, łączącej się poniekąd z legenda „Marszałka”, legendzie „rządu ludowego” Ignacego Daszyńskiego, do której odwołują się ideowi potomkowie polskiego socjalpatriotyzmu.

Kontekst historyczny i sytuacja międzynarodowa

Po trzecim rozbiorze stało się jasne że, przy współpracy mocarstw zaborczych, odzyskanie niepodległości przez Polskę będzie ekstremalnie trudne. „Święte przymierze” zawarte miedzy zaborcami utrwalało ład europejski i stawiało sobie za zadanie walkę z polskimi dążeniami niepodległościowymi, jaki z każdym przejawem dążeń demokratycznych, postępowych i rewolucyjnych w europie. I aż do 1914 roku sytuacja ta się nie zmieniła.

Przez 123 lata zaborów jedyny wyjątek stanowił okres napoleoński, w którym Polska uzyskała namiastkę niepodległej państwowości jaką było Księstwo Warszawskie. Był to jednak, w gruncie rzeczy ciągle, okres rewolucyjny, pokazujący dobitnie że tylko rewolucja i siły rewolucyjne mogą być sprzymierzeńcem polskich patriotów. Znana jest sympatia jaką budziła wśród dziewiętnastowiecznych rewolucjonistów sprawa polska. Także twórcy marksizmu niejednokrotnie zabierali głos w obronie Polski. Karol Marks, na jednym z wieców popierających polskie darzenia niepodległościowe, stwierdzał: „Podział Polski jest spoiwem, łączącym trzy wielkie despotie militarne: Rosję, Prusy i Austrię. Tylko odbudowanie Polski może tę więź rozerwać i tym samym usunąć z drogi największą przeszkodę emancypacji społecznej narodów europejskich”. Widział więc on w walce o niepodległość Polski czynnik umożliwiający zwycięstwo europejskiej rewolucji, obalającej despotów i demokratyzującej stosunki społeczne.

Dopiero wraz z wybuchem I wojny światowej święte przymierze upadło, a mocarstwa zaborcze znalazły się w stanie wojny. Totalny charakter wojny wymuszał mobilizacje na niespotykaną do tej pory skalę. W milionowych armiach zaborców znalazły się też miliony Polaków. Wymusiło to, jak również chęć zachowania spokoju na zajmowanych przez siebie ziemiach polskich, ogólnikowe deklaracje, w których rządy tych państw obiecywały poprawę sytuacji Polaków. Wraz z upływem czasu i rosnącym wyczerpaniem wojennym, deklaracje stawały się śmielsze jak „Akt 5 listopada” wydany przez władze niemieckie i austro-węgierskie i odpowiedź na Cara Mikołaja II, w których obie strony zapowiadały utworzenie „Królestwa Polskiego”. Oczywiście w obu przypadkach związanego z monarchiami państw zaborczych. Innymi słowy utworzenie marionetkowego państwa buforowego. Warto dodać że „demokratyczne” państwa ententy, Francja i Wielka Brytania, w pełni popierały takie postawienie sprawy przez swojego carskiego sojusznika.

Rewolucja zmienia wszystko

Prawdziwą zmianą, także we wszystkich międzynarodowych roszadach, była dopiero rewolucja rosyjska. Najpierw Rewolucja lutowa, i jeszcze mocniej Rewolucja październikowa. 8 marca 1917 roku wybuchła rewolucja w Piotrogrodzie, która szybko obaliła Cara Mikołaja II. W kilka dni Rosja, z najbardziej reakcyjnego reżimu biorącego udział w imperialistycznych zmaganiach, stała się bodaj krajem najbardziej demokratycznym. Jedną z pierwszych decyzji powstałego w wyniku rewolucji organu władzy robotniczej Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych było uznanie prawa Polski do samostanowienia. W orędziu do narodu polskiego rada pisał: „ Piotrogrodzka Rada Delegatów Robotniczych i Żołnierskich oświadcza, że demokracja Rosji stoi na stanowisku uznania narodowo-politycznego samookreślenia narodów, i oznajmia, że Polska ma prawo co całkowitej niepodległości pod względem państwowo-międzynarodowym”. Wkrótce podobne oświadczenie, pod naciskiem robotników, był zmuszony wydać burżuazyjny Rząd Tymczasowy. Można oczywiście wątpiąc w szczerość intencji rosyjskiej burżuazji, która nie tylko uparcie nie chciała pokoju i wycofania się z imperialistycznej wojny, ale ciągle planowała nowe podbije, co było jednym z punktów zapalnych w jej relacjach z władzą robotniczą.

Jeszcze donioślejsza w skutkach była Rewolucja Październikowa. Władze radzieckie uznały bezwarunkowo prawo narodu polskiego do niepodległości, więcej anulowały one traktaty rozbiorowe. Był to oczywiście gest symboliczny. Dużo ważniejsze było zerwanie bolszewików z ententą (pokój brzeski z państwami centralnymi). A co za tym idzie imperialistyczne potęgi zachodu mogły ochoczo wesprzeć powstanie państwa polskiego, w imię osłabiania bolszewików. Nie przestając co prawda jednocześnie wspierać „białych” generałów, którzy mieli odmienne spojrzenie na przyszłość „jednej i niepodzielnej Rosji”.

Rewolucja Październikowa przede wszystkim jednak oddziaływała na, coraz bardziej zmęczone wojną, masy pracujące państw uczestniczących w wojnie. Radykalizacji ulegały najbardziej masy, przegrywających wojnę, państw centralnych. Przedstawiciele niemieckich władz wojskowych okopujących zagarnięte tereny na wschodzie wprost raportowali że boją się ze żołnierze niemieccy mogą się „zbolszewizować”. Radykalizacja społeczna nie ominęła też oczywiście ziem polskich. Trzeba pamiętać że wielu polaków uczestniczyło w rewolucji rosyjskiej i byli to zarówno przedstawiciele partii rewolucyjnych (SDKPiL, PPS-lewica) jak i członkowie PPS-frakcji, a także liczni bezpartyjni robotnicy ewakuowani w głąb Rosji wraz z cofająca się armią rosyjską. Ich powrót w późniejszym czasie wpływał na radykalizację postaw społecznych w kraju.

Niezadowolenie z powodu przedłużającej się wojny rosło w Niemczech i Austrii, a samej ludności tych państw zajrzało w oczy widmo głodu. Wszystkie negatywne skutki, przegrywanej wojny, odczuwała również i to nawet bardziej ludność okupowanej przez Niemców i Austriaków ziem polskich. Niezadowolenie w Polsce wzmacniała dodatkowo kwestia narodowa, która dochodziła do głosu w całej europie, szczególnie w europie środkowo-wschodniej. Monarchia habsburska dosłownie zaczynała pękać w szwach.

Odpowiedzią zaborców było stworzenie Rady Regencyjnej, która miała być zalążkiem obiecanego w akcie 5 listopada „Królestwa Polskiego”. Przejęła ona cześć cywilnej administracji na terenie okupowane Kongresówki. Do rady weszli przedstawiciele polskich klas uprzywilejowanych (arystokraci i biskup), przedstawiciele tzw. orientacji „aktywistycznej” opowiadający się za współpracą z państwami centralnymi. Taki ukłon w stronę Polaków mógł się podobać części polskich klas posiadających (arystokracja wielka burżuazja), dla większości społeczeństwa jednak Rada Regencyjna była organem kolaboracji z okupantem.

Nic już jednak nie mogło pomóc niemieckiemu imperializmowi w obliczu nieuchronnej klęski na froncie. Sytuacja gospodarcza i społeczna stawała się coraz gorsza, a popularność idei rewolucyjnych coraz większa. We wrześniu 1918 roku klęska Niemiec była już faktem, generałowie niemieccy nie chcąc brać odpowiedzialności za klęskę zażądali by rząd poprosił o pokój, planując jednocześnie ostatnią, już kompletnie bezsensowną, bitwę z brytyjską marynarką. Wywołało to bunt marynarzy w Kilonii, który stał się zarzewiem rewolucji. W całych Niemczech zaczęły powstawać rady robotnicze i żołnierskie. Sytuacja szybko się zmieniała, robotnicy byli coraz bardziej radykalni. 9 listopada dotychczasowy rząd oddał władzę socjaldemokracji niemieckiej (SPD), która stworzyła nowy rząd i ogłosiła powstanie republiki.

Rozkład armii i rewolucyjne nastroje szybko dotarły do Polski. W polskich miastach zaczęły powstawać rady robotnicze, 5 listopada powstaje Rada Delegatów Robotniczych w Lublinie, 8 listopada w Dąbrowie Górniczej, 11 listopada powstaje rada w Warszawie. Rady Delegatów Robotniczych ogarnęły w szybkim tempie całe niemal byłe Królestwo Polskie. Rady powstały w ponad 100 miejscowościach, obejmując ok. półmilionową rzeszę robotników. Armia niemiecka całkowicie się załamała, żołnierze niemieccy, przeważnie bez oporu, dawali się rozbroić, czy to przez Piłsudczykowską POW (Polska Organizacja Wojskowa), Milicję Ludową związaną z PPS-frakcją, czy radykalną Czerwoną Gwardię w Zagłębiu Dąbrowskim (stworzona z inicjatywy SDKPiL i PPS-lewicy).

Wraz z Rewolucja Listopadową w Niemczech, władza zaborców na terenie okupowanego „Królestwa” całkowicie się załamała. Formalnie władze posiadała Rada Regencyjna, mając do dyspozycji też pewne środki materialne (choćby „Polnische Wehrmacht” siły zbrojne powstałe po rozwiązaniu Legionów), nie miała ona jednak żadnego autorytetu w społeczeństwie.
Polska, przynajmniej częściowo, była wolna od zaborców, gra nie toczyła się już o niepodległość, ale o władzę i kształt ustrojowy powstającego z chaosu państwa, choć nie wszyscy to sobie jeszcze uzmysławiali. Wszystkie więc ruchy wykonywane przez różnych aktorów sceny politycznej, jak powstanie „Rządu Ludowego” Daszyńskiego 7 listopada, oddanie władzy Piłsudskiemu przez Rade Regencyjną 11 listopada, należy rozpatrywać w tym kontekście. Stąd też wieczne problemy z datą odzyskania niepodległości, każda z proponowanych zawsze będzie obarczona zarzutem „partyjności”.

„Legenda Piłsudskiego”

Prawie nic nie powiedzieliśmy dotychczas o Józefie Piłsudskim, a jest on przecież uważany za twórcę niepodległości. Więcej autor wprost twierdzi że przed listopadem 1918 roku nie było sił zbrojnych, które walczyły by o niepodległość. A co z Legionami, co z I Kompanią Kadrową?
Czy to nie socjalista Józef Piłsudski ryzykował życie w walce o niepodległość z Rosjannami? Czy to nie on stawiał twarde warunki Austriakom, czy nie siedział w niemieckim więzieniu za ideały? To on Piłsudski był symbolem wroga wszystkich zaborców. Taka była przynajmniej wersja jego zwolenników. Że tworząca się właśnie legenda działa, można było się przekonać 10 listopada, kiedy wypuszczonym przez Niemców z twierdzy magdeburskiej, przyjechał do Warszawy witały go tłumy. Na młodych inteligentach, studentach itp., wychowanych na Sienkiewiczu, wrażenie musiał robić jego mundur i wojskowa przeszłość. Kreowany na zbawcę narodu przez PPS i licznych swoich „postępowych” i „demokratycznych” zwolenników. „Komendant”, „Wódz demokracji”, jemu można zaufać w tak niepewnych czasach, w których wszystko zmienia się z dnia na dzień. Tak kreowana legenda, podtrzymywana i nachalnie promowana jest za rządów Piłsudskiego i sanacyjnej dyktatury. Pomijając może kwestię socjalistycznej przeszłości, o tej przypominają uparcie PPS-owcy, którzy nawet zamykani w więzieniu przez swego byłego druha, nie potrafili się wyzwolić od jego legendy (dodajmy że ani w 1918 ani 1914 roku Piłsudski z socjalizmem nic wspólnego już nie miał poza osobistym wpływem jaki wywierał na wodzów PPS-u).

Tymczasem Legiony Polskie, które Piłsudskiemu pomagali stworzyć Austriacy, nie były niezależnymi jednostkami, miały autonomie, ale pozostawały częścią armii austro-węgierskiej i jej dowództwa rozkazy wykonywały. W istocie więc przystępowały do wojny imperialistycznej, po jednej ze stron konfliktu. Poparcie jakie udzieliła awanturze Piłsudskiego PPS-frakcja, można zatem porównać do wsparcia swoich rządów przez inne partie II Międzynarodówki. Tworząc Legiony w Austrii i walcząc w jej armii Piłsudski przystępował do orientacji proaustriackiej, która liczyła na stworzenie „Królestwa polskiego” w ramach monarchii Habsburgów. Nie ulega wątpliwości że ustrój takiego państwa byłby daleki od socjalistycznych, czy choćby demokratycznych ideałów.

Piłsudski liczył że po wejściu jego wojsk na teren „królestwa” uda mu się wywołać antyrosyjskie powstanie i wtedy jego pozycja przetargowa względem państw centralnych się wzmocni. Kiedy jednak I Kompania Kadrowa wkroczyła na tereny Kielecczyzny, spotkała się raczej z chłodnym przyjęciem. O Planach powstania trzeba było zapomnieć, dość opornie szedł też werbunek. Legiony choć z czasem rosły nie były dużymi jednostkami ich liczebność wahała się między 15 a 20 tys. żołnierzy. W warunkach I wojny światowej to prawie nic, nie była więc to znacząca siła militarna. Ich znaczenie w walce o niepodległość było więc żadne, choć żołnierze legionów na pewno szczerze wierzyli że przyczyniają się do jej odzyskania. Po kryzysie przysięgowym, kiedy żołnierze legionów w większości odmówili, na zalecenie Piłsudskiego, przysięgi na wierność cesarzowi niemieckiemu zamiast austriackiemu, same legiony praktycznie przestały istnieć (zostały wcielone do „Polnische Wehrmacht” dowodzonego bezpośrednio przez Niemców), a ich dowódca został internowany. Pozostała jedynie legenda.

Samo przejęcie władzy przez Piłsudskiego możliwe stało się tylko dzięki rewolucyjnej gorączce, która opanowała Polskę w listopadzie 1918 roku. Tylko on mógł uzyskać poparcie mas ludowych, jednocześnie dając gwarancje klasom uprzywilejowanym nienaruszalność ich interesów.
W kontekście zdobywania zaufania robotników należy też oceniać „rząd ludowy” Ignacego Daszyńskiego. PPS-owcy i ich ideowi spadkobiercy lubią przypominać, że był to pierwszy rząd niepodległej Polski. Chwalą się też jego postępowym manifestem. Rząd ten jednak nie był samodzielnym aktem partii, ani próbą zdobycia władzy przez PPS. Nie miał on też możliwości realizacji swojego programu. Tworzony był on głównie przez Konwent Organizacji A –
tzw. „mafię Piłsudskiego”. I był on pomyślany głównie jako dywersja na jego Korzyść. Że tak było w istocie pokazuje 11 listopada kiedy to „ludowy” rząd ochoczo oddał się do dyspozycji Piłsudskiemu, który wymienił go na nowy „rząd ludowy” na czele z Jędrzejem Moraczewskim , człowiekiem całkowicie i bezwzględnie lojalnym wobec „Komendanta”. I kiedy ten dogadał się z prawicą i zarządzał by Moraczewski podał się do dymisji, ten bez szemrania spełnił rozkaz.

Niepodległość dziecko rewolucji

Zwolennicy Piłsudskiego mówią często że ich idol przewidział przebieg wydarzeń podczas wojny, czyli fakt że Niemcy wygrały na wschodzie z Rosją, ale przegrały z ententą na zachodzie, i to miało dawać Polsce szanse na niepodległość. Zapominają oni jednak że bez rewolucji w Rosji, w szczególności Rewolucji październikowej, Piłsudski musiałby liczyć na łaskę cesarza Rosji, sojusznika zwycięskiej ententy, tak samo jak przystępując do wojny po stronie Austrii musiał liczyć na łaskę cesarzy państw centralnych. Ostatecznie Piłsudski bez Lenina byłby nikim.

Marks twierdził że powstanie niepodległej Polski będzie pierwszym krokiem do obalenie despotów na tronach zaborców i rewolucji. Tymczasem paradoksalnie stało się odwrotnie, to rewolucje w Rosji i Niemczech umożliwiły odzyskanie polskiej suwerenności narodowej. Ojcami i matkami polskiej niepodległości są więc rewolucyjni robotnicy Petersburga i Berlina, marynarze Kronsztadu i Kilonii, wreszcie Robotnicy Warszawy, Łodzi i Zagłębia Dąbrowskiego, tworzący Rady Delegatów Robotniczych, rozbrajający niemieckich żołnierzy, zatykający czerwony sztandar na gmachach publicznych w listopadzie 1918 roku. Cześ ich pamięci!

About admin

Scroll To Top