Home / Ideologia / Historia / Wielki Strajk chłopski 1937 – niewygodna rocznica
Wielki Strajk chłopski 1937 – niewygodna rocznica

Wielki Strajk chłopski 1937 – niewygodna rocznica

Piotr Tronina, tekst ukazał się w 41. numerze pisma „Jedność Pracownicza”

Kłamstwa i pominięcia prawicowej polityki historycznej

Sierpień to miesiąc, w którym dobrze widać podstawy prawicowej polityki historycznej, opartej na martyrologii i skrajnym antykomunizmie. 1 sierpnia to rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, z kolei 15 obchodzona jest rocznica bitwy warszawskiej 1920 roku. Rocznicę powstania świętowano się jak co roku bardzo hucznie, a głosy krytyczne podważające sens wybuchu powstania, jak  i jego dowodzenie, uważa się za wręcz antypolskie. A samo powstanie jawi się prawie jako zwycięskie (zwycięstwo moralne) i bardziej skierowane przeciw ZSRR niż Niemcom. Nie pamięta się też o tym że w powstaniu uczestniczyły oddziały lewicowe jak Armia Ludowa czy oddziały syndykalistyczne.  Z kolei rocznica bitwy warszawskiej jest okazją do antykomunistycznej nagonki i opowiadania o zbrodniczych bolszewikach, którzy najechali niewinna Polskę. Kompletnie pomija się fakt że to ofensywa wojsk Polskich na Ukrainę doprowadziła do eskalacji konfliktu i późniejszej kontrofensywy radzieckiej. Nie mówi się tez oczywiście o tym że to strona radziecka dążyła do zawarcia pokoju przez cały rok 1919 i początek 1920.

15 sierpnia to jednak także rocznica początku Strajku Chłopskiego z 1937 roku, który był największym buntem społecznym II RP. A jego pacyfikacja pochłonęła kilkadziesiąt ofiar cywilnych. O tej rocznicy obecna władza nie chce pamiętać. Pod koniec lipca tego roku Sejm, głosami PiS odrzucił projekt uchwały PSL, który ,w 80-tą rocznice strajku, miał na celu upamiętnienie ofiar Sanacyjnej dyktatury. Jak widać polegli chłopi nie są istotni, dla PiS liczą się tylko ofiary władz PRL, które można wykorzystać w własnej antykomunistycznej propagandzie. Jest to zresztą szersze zjawisko obecne w polityce historycznej całej III RP. Przez ostatnie 28 lat II RP była idealizowana i to nie tylko przez prawicę. W przekazie medialnym, w szkole, czy w publikacjach historycznych dominuje obraz idyllicznych lat dwudziestolecia międzywojennego. Powstają filmy takie jak Warszawa 1935, w którym zrekonstruowany cyfrowo obraz stolicy ma olśniewać i zachwycać. Próżno szukać tam biedy, tak jak i w całym przekazie na temat dwudziestolecia. Dominuje tam obraz życia elit, kolorowych i „roztańczonych”, co lubi się konfrontować z rzekomą szarzyzną PRL.  Zapomina się całkiem że II Rzeczpospolita była kraję biednym, zacofanym, i większość swego istnienia rządzona w sposób autorytarny. O Piłsudskim nie da się praktycznie usłyszeć że był dyktatorem, choć przecież nim był bezsprzecznie,  więcej ma on swoje ulice prawie w każdym mieście.

Przy takiej idealizacji trudno się dziwić ze elity III jak i IV RP nie chcą pamiętać o ofiarach sanacyjnych zbrodni. Dlatego warto przypomnieć historie tego buntu i oddać hołd poległym w walce o sprawiedliwość społeczną  i demokrację.

Bieda II RP

II Rzeczpospolita była krajem biednym i zacofanym, a zacofanie to szczególnie było widać na wsi. Wieś była przeludniona, większość chłopów miała bardzo małe gospodarstwa, bądź w ogóle nie posiadała ziemi. Dominowała wielka obszarnicza własność , która sprawiała że w na wsi polskiej dwudziestolecia międzywojennego, panowały wciąż stosunki półfeudalne.   Wielkim, i nie rozwiązanym przez całe dwudziestolecie,  problemem wsi była reforma rolna, postulowana już od samego początku istnienia niepodległego państwa. W 1920 roku, w obliczu ofensywy Armii Czerwonej, uchwalono reformę rolną, która przynajmniej częściowo mogła rozwiązać (choć zdecydowanie niewystarczająco) problem głodu ziemi. Był to jednak jak się okazało tylko akt propagandowy w celu pozyskania chłopów dla sprawy wojny z Rosą Radziecką (Premierem był wtedy Wincenty Witos, dlatego 15 sierpnia SL obchodziło potem Dzień Czynu Chłopskiego). Następna reforma z 1925 była dużo mniej korzystna dla chłopów, a i ona realizowana była bardzo słabo. Nie miała szans rozwiązać podstawowych problemów polskich chłopów. Musieli oni na to poczekać aż do reformy z 1944 roku.

Fatalną sytuację pogorszył jeszcze Wielki Kryzys światowego, w tym i polskiego kapitalizmu, z lat 30-tych. Szczególnie dotknął on właśnie wieś. Kryzys w rolnictwie spowodował przede wszystkim spadek cen artykułów rolnych. W 1935 roku spadły one średnio o 65 proc. w porównaniu z 1928 rokiem.  Chcąc pozyskać podobne środki pieniężne (potrzebne choćby na płacenie podatków i zakup podstawowych artykułów przemysłowych) jak przed kryzysem rolnicy musieli zwiększyć produkcję, obniżano w tym celu również własną konsumpcję. Była to tzw. podaż głodowa. Zwiększenie podaży płodów rolnych na rynku powodowała oczywiście dalszy spadek ich cen. Szczególnie że popyt w miastach malał ze względu na spadek zarobków robotników i wzrost bezrobocia. Ceny żywności spadały więc szybciej niż ceny artykułów przemysłowych, było to tzw. rozwarcie nożyc cen. Dodatkowo wieś była przerażająco wręcz zadłużona. Zadłużenie wsi było prawie 3 razy większe niż wartość produkcji rolnej, oznaczało to ze było praktycznie niespłacalne.

W latach 30-tych na polskiej wsi panowała po prostu nędza. Przysłowiowe dzielenie zapałki na czworo, wcale nie było tylko przysłowiowe. Tak pisał o tym przywódca ruchu ludowego Wincenty Witos:  „Wieś odżywia się coraz gorzej. Nawet zamożniejsi gospodarze nie używają cukru. Oszczędzają także na soli, która często stanowi jedyną już okrasę. Przecinanie zapałek na kilka części, krzesanie ognia z kamienia, przenoszenie żarzących węgli w garnku z jednego końca wsi na drugi, stało się rzeczą codzienną i naturalną. W nocy wieś tonie w ciemnościach, rzadko w jakim oknie pokaże się słabo migocąca łojówka. Niedostatek i braki powodują coraz liczniejsze choroby. Grasująca w sposób niesłychany gruźlica zabiera niemiłosiernie mnogie ofiary, szczególnie spomiędzy młodszego pokolenia. Ludność chodzi bez obuwia, bez koniecznej bielizny, dodzierając reszty łachmanów, jakie jej z dawnych lepszych pozostały czasów. Szkoły pustoszeją, a nawet kościoły przerzedziły się w sposób widoczny. Czytelnictwo zamiera. Książki nowej nie zobaczy się na wsi, gazeta stała się niesłychaną rzadkością […] Ziemia ubożeje, bo wkładów nikt nie robi i na przyszłość o tym nie myśli. Używanie nawozów sztucznych spadło do minimum. Inwentarz martwy zniszczony. Uprawa ziemi cofa się gwałtownie”.

Narastające niezadowolenie

Praktyczny brak efektów reformy rolnej, a co za tym idzie utrzymywanie się quasi-feudalnej struktury wsi i utrzymujący się kryzys sprawiały ze na wsi rosło niezadowolenie. Dochodził do tego brak swobód politycznych i represje wobec działaczy ludowych. Witos i kilku innych działaczy SL musiało  emigrować żeby uniknąć aresztowania (wcześniej byli osadzeni w twierdzy brzeskiej po wyborach w 1930 roku). W kraju wielu działaczy bywało aresztowanych, nie jeden członek SL miał tez okazję posiedzieć w słynnym obozie w Berezie Kartuskiej. Represje oczywiście nie spotykały tylko działaczy SL. Aresztowania i policyjna przemoc była codziennością choćby działaczy mniejszości narodowych i komunistycznych.

W tej sytuacji trudno się dziwić ze coraz częściej dochodziło do chłopskich wystąpień i strajków, które często były krwawo tłumione.  Już w 1931roku wybuchł strajk rolny w powiecie sanockim, a niecały rok później zastrajkowała cała służba dworska Rzeszowszczyzny. Od 21 czerwca do 9 lipca 1932 roku w Bieszczadach trwało tzw. powstanie leskie. Był to protest przeciwko próbie wprowadzenia przez starostę leskiego nakazu pracy bez wynagrodzenia przy budowie dróg, nie dziwi że zostało to odebrane jako przywrócenie pańszczyzny. W proteście uczestniczyło kilka tysięcy osób. W wyniku starć z policją zginęło siedmiu z nich a kilkaset osób było aresztowanych.

Niezadowolenie rosło. Tymczasem władza stawała się coraz bardziej autorytarna. Po uchwaleniu w 1935 roku konstytucji kwietniowej zlikwidowano w zasadzie resztki demokracji. Przywódcy SL czuli coraz większą presję z dołu aby podjąć bardziej śmiałe działania w walce z sanacją. Ostrzeżeniem że na wsi szykuje się wybuch były zorganizowane przez SL uroczystości w Nowosielcach 29 czerwca 1936 roku. Zorganizowano je ku czci XVII-wiecznego wójta Michała Pyrza, który w 1624 roku obronił wieś przed Tatarami. Zaproszono władze sanacyjne z Edwardem Śmigłym-Rydzem na czele. Uroczystości wymknęły się jednak spod kontroli zamiast zaplanowanych 50 tys. przybyło ponad 120 tys. chłopów. Wznoszono hasła antyrządowe domagając się powrotu emigrantów politycznych, na czele z Witosem, praw demokratycznych w tym nowej konstytucji i uczciwych wyborów. Tego typu manifestacja nie spodobała się oczywiście sanacyjnej władzy. Już trzy dni później policja, tłumiąc strajk w folwarku Polskiej Akademii Umiejętności w Krzeczowicach, zabiła kilkunastu robotników rolnych. Zostało to odebrane jako zemsta władzy.

15 sierpnia 1936 r. podczas obchodzonego pierwszy raz Święta Czynu Chłopskiego policja zamordowała 19 chłopów. Oddziały wojska i policji spacyfikowały w tym czasie 27 wsi na Zamojszczyźnie, w Żukowie w pow. Hrubieszów zginęło 5 chłopów. Łącznie aresztowano ponad 800 ludowców, ich domy zniszczono, a majątek skonfiskowano. W tej sytuacji obradujący w Warszawie 17 stycznia 1937 roku kongres SL zobowiązał władze partii do przeprowadzenia strajku rolnego. W dużej mierze odbyło się to pod naciskiem zradykalizowanych dołów partyjnych. Taka konfrontacyjna taktyka miała w kierownictwie wielu przeciwników w tym Macieja Rataja przewodniczącego SL pod nieobecność Witosa. Strajk miął rozpocząć się 15 sierpnia ,trwać 10 dni, miał polegać na blokadzie dróg, wstrzymaniu dowozu żywności do miast i na rezygnacji z zakupów.

Strajk i represje

W ramach przygotowań do strajki SL postanowiło zorganizować demonstrację w Racławicach w rocznicę bitwy z Insurekcji kościuszkowskiej. Władze zakazały jej jednak w ostatniej chwili. Podczas starć z policja zabitych zostało dwóch chłopów.  Wydarzenie to ponownie zradykalizowano ludowców i przyspieszyło przygotowania do strajku.

Na wiecu w Jarosławiu 15 sierpnia 1937 roku proklamowano 10-dniowy powszechny strajk chłopski. Strajk trwał od 16 do 25 sierpnia, wzięło w nim udział kilka milionów chłopów zarówno polskich jak i ukraińskich i białoruskich. Objął 10 województw. Policja odnotowała 188 zgromadzeń. Do strajkujących chłopów przyłączyli się robotnicy folwarczni. Był to największy bunt społeczny II RP. W odezwie proklamującej strajk pisano: „Strajk ten nie jest wymierzony przeciw jakiejkolwiek innej warstwie społecznej, nie ma na celu wygłodzenia miast, ale jest manifestem za koniecznością likwidacji systemu sanacyjnego w Polsce i przywróceniem obywatelowi praw mu przynależnych i do życia koniecznych”. Żądano min. powrotu emigrantów politycznych, nowej konstytucji, rozwiązania sejmu i senatu oraz samorządu,  ustroju demokratycznego i uczciwych wyborów, „Likwidacji dyktatorsko-biurokratycznego systemu rządów”, sprawiedliwych sądów, w końcu: „Opłacalności produkcji rolniczej i godziwego wynagrodzenia za pracę. Sprawiedliwego podziału dóbr społecznych. Prawa, chleba i pracy dla wszystkich”.

Strajk poparła PPS i Komunistyczna Partia Polski, zdecydowanie dystansowała się za to od niego endecja, która popierała represje wobec strajkujących. Niestety mimo formalnego poparcia PPS dystansowała się od bezpośredniej współpracy i koordynacji działań z SL. Kierownictwo socjalistów w wydanym okólniku podkreślało że będzie to przede wszystkim samodzielna akcja SL: „akcja Stronnictwa od początku do końca będzie przeprowadzona samodzielnie i na wyłączną odpowiedzialność Stronnictwa Ludowego […]nasze współdziałanie będzie zależało jedynie od tych możliwości, którymi każda organizacja PPS na danym terenie w chwili zwrócenia się do niej miejscowego Stronnictwa Ludowego o poparcie będzie rozporządzać. Tylko w tych granicach poparcie naszych organizacji może mieć miejsce”.

Mimo zdystansowanego stanowiska PPS, robotnicy często spontanicznie popierali strajk i CKW PPS musiało się godzić na robotnicze strajki solidarnościowe. Strajki takie miały miejsce dwukrotnie w Bochni (23 i 25 sierpnia), 24 sierpnia w Tarnowie i 25 sierpnia w Krakowie. Robotnicy z Krakowa zorganizowali też wielką manifestację solidarnościową. W przeciwieństwie do PPS, KPP energicznie poparła strajk i wzywała do organizowania strajków solidarnościowych, co odegrało sporą rolę w organizowaniu poparcia miast.

Strajk wyglądał różnie w zależności od regionu, najlepiej przygotowany i najbardziej masowy był  przede wszystkim w Małopolsce, ale spory był też w centralnej Polsce czy na Lubelszczyźnie. Strajkujący tworzyli straże i bojówki, które zatrzymywały dostawę produktów wiejskich do miast, zwalczały one też łamistrajków. Na wiecach i zgromadzeniach chłopskich padały hasła antysanacyjne ale też antyendeckie. Wbrew władzom SL powszechnym zjawiskiem stały się marsze chłopów do miast powiatowych by tam manifestować wspólnie z robotnikami. Największe takie zgromadzenie miało miejsce w Pawłosiowie pod Jarosławiem, które liczyło ponad 10 tys ludzi.

Władze, początkowo zaskoczone rozmiarem wystąpień, szybko przystąpiły do represji. Pierwsza ofiara padła już 17 sierpnia, był nią Józef Szewc, zabity przez policję podczas wiecu w Grębowie w powiecie tarnobrzeskim. Najwięcej ofiar było w 23 sierpnia w Kasince Małej (powiat limanowski) i 25 sierpnia w Majdanie Sieniawskim w pow. Jarosławskim, odpowiednio 9 i 15 zabitych przez policję. Ogółem w całym kraju zginęło 44 chłopów , 5 tys. osób aresztowano,  617 skazano później w procesach sądowych. Wśród skazanych był także Stanisław Mikołajczyk prezes SL. Aresztowanych uczestników strajku policja brutalnie biła i maltretowała. Tuż po zakończeniu strajku na działaczy SL spadła fala represji.  Przystąpiono też do pacyfikacji wsi.

Niewykorzystana szansa

Strajk zakończył się po 10 dniach bez żadnych efektów politycznych. Mimo wielkości mobilizacji i bojowości strajkujących, nie udało się zmusić władz sanacyjnych do jakichkolwiek ustępstw. Zaważył na tym na pewno brak, skorelowanej z wystąpieniami na wsi, akcji w miastach. Do czego przyczyniła się na pewno wyczekująca postawa kierownictwa PPS. Także postawa części kierownictwa Stronnictwa Ludowego, które nie paliło się do strajku sprawiło że było to tylko jednorazowy demonstracja niezadowolenia. Wydaje się że, gdyby zdecydowano się na przedłużenie walki i udało się połączyć walkę na wsi z walką robotników w miastach, możliwe było by poważne osłabienie władzy obozu sanacji, nawet jego obalenie. Mimo to akcja pokazała siłę ruchu ludowego, a także skalę niezadowolenia i wściekłości na wsi.

About admin

Scroll To Top