Home / Ameryki / USA: budowa ruchu oporu przeciwko Trumpowi
USA: budowa ruchu oporu przeciwko Trumpowi

USA: budowa ruchu oporu przeciwko Trumpowi

Kacper Pluta

Tekst ukazał się w 39 numerze pisma Jedność Pracownicza

Zwycięstwo wyborcze Donalda Trumpa, zostało przyjęte przez wielu z niedowierzaniem. Nowy prezydent i jego administracja będą jednymi z najbardziej kołtuńskich i agresywnie reakcyjnych w historii kraju. Lista groteskowych deklaracji Trumpa i planowanych przez niego ataków jest długa: seksizm, podburzanie do rasizmu, ataki na prawa pracownicze, prawa kobiet i imigrantów. Perspektywa realizacji koszmarnych wizji Trumpa zaowocowała ogromnym ruchem protestu.

W połowie grudnia, od pierwszych dni po ogłoszeniu wyników wyborów miały miejsce uliczne mobilizacje – np. działacze naszej siostrzanej organizacji w USA, Socialist Alternative, wezwali do ulicznych demonstracji po czym z godziny na godzinę tysiące ludzi odpowiedziało na apel stawiając się na protestach (10 tys. w Nowym Jorku i Los Angeles, 5 tys. w Oakland, 6 tys. w Bostonie). Nie były to jedyne mobilizacje.

Niedowierzanie szybko ustąpiło miejsca gniewowi tych, którym bliskie są idee równości i sprawiedliwości społecznej. 21 i 22 stycznia (w dniach inauguracji) doszło do masowych demonstracji, w tym kilku-milionowego marszu kobiet na Waszyngton. Te wielkie protesty dają podstawy do budowania ruchu oporu przeciwko planom Trumpa. Już pierwsze dekrety nowego prezydenta są wyrazem ksenofobii nowej administracji: zapowiedziano budowę wielkiego muru na granicy z Meksykiem, deportacje pracujących w USA imigrantów i militaryzację południowej granicy USA. Polityka deportacji i policyjnego terroru miała tez miejsce podczas administracji Demokratów, choć na mniejszą skalę. Kolejne w kolejce będą: ofensywa dążąca do zniszczenia związków zawodowych, odebranie kobietom praw reprodukcyjnych i działania szkodzące środowisku (Trump zdążył już cofnąć ustępstwa złożone przez Obamę ws. budowy rurociągu przebiegającego m.in. przez terytoria rdzennych Amerykanów).

Co dalej z ruchem oporu?

Aby powstrzymać Trumpa, konieczne będzie rozszerzenie ruchu protestu i przyjęcie nawet bardziej bojowych metod. Pierwsze ruchy w tym kierunku pojawiły się tuż po styczniowych protestach. W ostatnich dniach stycznia, prezydent podpisał dekret zakazujący wstępu na terytorium Stanów Zjednoczonych uchodźcom oraz ludności pochodzącej z wybranych krajów muzułmańskich. Ok. 100-200 osób zostało zatrzymanych na lotniskach lub odesłanych do kraju pochodzenia. Wieści o tych wydarzeniach doprowadziły do spontanicznego protestu – szczególnie spektakularnego na nowojorskim lotnisku im. JFK. Protestujący zablokowali terminal lotniska, a związek zawodowy taksówkarzy zorganizował godzinną przerwę w kursach z lotniska. Jak napisali w oświadczeniu nowojorscy taksówkarze: „Nasz związek zrzeszający 19 tysięcy ludzi, stanowczo sprzeciwia się zakazowi wjazdu dla muzułmanów zadekretowanego przez Donalda Trumpa. Jako organizacja, której wielu członkowie to muzułmanie, jako siła robocza składająca się głównie z imigrantów i jako ruch robotniczy zakorzeniony w idei obrony uciskanych, mówimy nie temu nieludzkiemu i niekonstytucyjnemu zakazowi”. Podobne protesty, blokady i akcje bezpośrednie zostały podjęte na innych lotniskach w USA. Nacisk społeczny wywarty przez protesty (również mające miejsce przed siedzibami sądów oraz akcje Amerykańskiego Stowarzyszenia Swobód Obywatelskich) przyczynił się do wydania przez sędzię sądu federalnego w Seattle wyroku uchylającego prezydencki zakaz. To zwycięstwo (choć tymczasowe) pokazuje, że nie należy czekać do kolejnych wyborów, aby powstrzymać Trumpa oraz ukazuję rolę jaka może odegrać swoją kolektywną siłą ruch robotniczy – jak w przypadku nowojorskiego związku taksówkarzy.

Choć ruch robotniczy w USA znajdował się w głębokiej defensywie w ostatnich dekadach (a planowane ataki na płace i prawa związkowe również będą oznaczać defensywne walki związków zawodowych) to ma on w dalszym ciągu centralną rolę do odegrania w walce przeciwko Trumpowi i systemowi, który on reprezentuje. Najbardziej bojowe sekcje ruchu robotniczego już wkroczyły na pole bitwy. Dokerzy z Oakland, należący do historycznie jednego z najbardziej bojowych związków w USA, zastrajkowali po zwycięstwie Trumpa, dając do zrozumienia nowej administracji, że są gotowi na wojnę. Inne związki biorą udział w ulicznych mobilizacjach przeciwko Trumpowi, jak elektrycy czy pracownicy myjni samochodowych z Los Angeles. Niestety większość biurokracji związkowej ciągle prezentuje wahający się stosunek do podjęcia walki; liczne są przypadki gdy członkowie związku biorą udział w demonstracjach, jednak kierownictwo związku nie prowadzi mobilizacji pod swoim szyldem. Częściowo wynika to z korupcji politycznej, która wyrosła na wielu latach klientelizmu politycznego i związywania się związków zawodowych z Partią Demokratyczną. Dzisiaj, kiedy Demokraci ponieśli klęskę wyborczą i generalnie nie są przygotowani do walki z Trumpem czy Republikanami, demoralizacja może ogarniać także sekcje ruchu robotniczego.

Bankructwo Demokratów

Demokraci bez wątpienia są partią której polityka sprzyjała wielkiemu biznesowi i Wall Street, partią której politycy popierali lub inicjowali imperialistyczne wojny. Kandydatka Demokratów na urząd prezydenta – Hilary Clinton – miała zerową wiarygodność dla milionów sfrustrowanych Amerykanów szukających alternatywy dla skompromitowanego establishmentu. Dało to pole do popisu demagogii Trumpa i w konsekwencji ułatwiło mu zwycięstwo. Szansą na powstrzymanie Trumpa i budowę masowej lewicowej platformy w USA była kandydatura Berniego Sandersa, ta jednak została uniemożliwiona nie bez udziału aktywnego sabotażu ze strony Narodowego Komitetu Demokratów.

Teraz Demokraci, chociaż pozbawieni wiarygodności i wielu narzędzi oddziaływania (przegrali bowiem także wybory do licznych ciał legislacyjnych), usiłują nadal wpływać na ruch. Masowy ruch przeciwko Trumpowi nie może dać się wymanewrować przez korporacyjnych polityków, tak jak miało to już w przeszłości miejsce – nie bez powodu Partia Demokratyczna jest nazywana „cmentarzem ruchów społecznych”. Znani demokratyczni liderzy jak Obama czy Clinton apelują, by „dać Trumpowi szansę”, jednak Trump nie da szansy tysiącom deportowanych pracowników czy milionom kobiet, które utracą dostęp do opieki medycznej i placówek planowanego macierzyństwa, jeśli jego plany wejdą w życie. Walka o płacę minimalną, powszechną ochronę zdrowia czy bezpłatną edukację musi trwać bez oglądania się na kierownictwo Demokratów.

Walka z Trumpem, walka z systemem

Najbliższe miesiące w USA będą obfitowały w możliwości mobilizacji. Socialist Alternative proponuje „100 dni oporu”, podczas których każdy atak Trumpa na daną grupę społeczną musi spotkać się z bojową odpowiedzią w duchu „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Każdy ze szkodliwych dekretów Trumpa musi być powstrzymany przy użyciu takich metod jak demonstracje, okupacje, strajki i inne akcje bezpośrednie. Kulminacją protestu mógłby być 1 maja 2017, Międzynarodowe Święto Ludzi Pracy, które historycznie było datą masowych protestów pracowników-imigrantów.

Prezydentura Trumpa jest wyrazem zgniłego systemu w jakim żyjemy: schyłkowego kapitalizmu, którego dwa warianty – neoliberalizm i „państwo dobrobytu” – umarły na naszych oczach. W obliczu rozpadających się instytucji, gospodarczego chaosu i coraz bardziej podzielonych klas panujących, naszym zadaniem jest dotarcie do milionów ludzi z alternatywą. W USA widać coraz silniejsze fundamenty do budowy nowej partii, reprezentującej większość społeczeństwa wobec korporacji, miliarderów i krwiożerczego militaryzmu. Wzrost ruchów walczących o równość, przeciwko rasizmowi i policyjnej przemocy, a przede wszystkim spektakularna kampania Sandersa (tragicznie porzucona przez niego samego) oraz wzrost poparcia dla socjalizmu wśród młodych Amerykanów daje nadzieje na przyszłość. Odbudowa ruchu robotniczego oraz jego politycznego skrzydła – masowej, lewicowej partii reprezentującej 99% społeczeństwa, są jedyną nadzieją na odebranie pałeczki prawicowym demagogom. Jednocześnie żeby na dobre zakończyć ten koszmar, konieczna jest walka o program zniesienia chorego systemu kapitalistycznego i zastąpienia go demokratycznym socjalizmem. W innym wypadku, jak pokazuje historia upadku „państwa dobrobytu”, zdobycze wywalczone w interesie klasy pracującej zostaną jej odebrane, a próżnię polityczną wypełni nacjonalizm i autorytaryzm.

About admin

Leave a Reply

Scroll To Top